Witam po długiej przerwie, dziś będzie o kupieniu kosmetyków do codziennej rutyny pielęgnacyjnej (10 korków), ale w przeciwieństwie do poprzedniego postu dzisiejszy będzie o kosmetykach innych niż "azjatyckie"*. Mam tu na myśli wszystkie możliwe zamienniki które można kupić w pobliskiej drogerii, a także kosmetyki naturalne, które można kupić przez internet.
Na początek chciałam zaznaczyć iż do 10 kroków nie potrzebujemy kosmetyków azjatyckich, tak samo jak nie musimy stosować wszystkich 10 kroków... Najważniejsze jest by dany kosmetyk pozytywnie działał i nam się podobał. Dlatego zawsze najlepiej patrzeć na skład i kupować te które mają bardziej naturalne składy, tudzież będzie w nich dużo wyciągów czy ekstraktów.
Dajmy iż podzielę aktualny post na 2 części: o kosmetykach naturalnych i kosmetykach drogeryjnych...
1.Kosmetyki Drogeryjne, czyli to co każda z nas może znaleźć u siebie w Rossamanie, Hebe, Naturze, Super Pharmie, etc...
Idąc przez drogerie mamy dość dużą część poświęconą pielęgnacji... Więc co wybrać?
Zacznijmy iż nie warto przejmować się wiekiem, z reguły też specyfiki są poukładane markowo, wiec podchodzimy do marki, która nas interesuje. Ja od siebie mogę polecić Bielende, Lirene oraz Himalaya... Za to przestrzegałabym przed Ziają oraz Under 20... (niżej wyjaśnię dlaczego).
W sumie z naszych lokalnych kosmetyków można znaleźć zamienniki praktycznie wszystkiego z azjatyckiej pielęgnacji, jedyną (dużą) różnicę stanowią: toniki, kremy przeciwsłoneczne i maseczki całonocne.
Więc zaczynamy od początku:
Olejek różany z Bielendy, jako pierwszy krok, czyli demakijaż olejkiem? -> jest.Do tego płyn Micelarny do demakijażu oczu i ust... hmmmm... np. Z Lirene, ten z Algami, dla skóry wrażliwej; Dalej pianka... Ziołowa z Himalayi?-> Jest;
Co dalej na liście...
Maseczki? -> jest cała gama.
Maseczki w Płachcie? -> też duży wybór... Purederm, Garnier i inne...choć akurat je, można też koreańskie w drogeriach znaleźć.
Najróżniejsze kremy, według potrzeb skóry -> są.
Esencje i Serum, lepiej je kupować w perfumeriach, jednak Bielenda wypuściła Esencje 4W1 formuła :D-> to to też można odhaczyć...
Peelingi można znaleźć i mechaniczne i enzymatyczne. W tubkach , w słoiczkach. Na kilka użyć, jednorazowe w saszetkach... Do koloru, do wyboru... dla różnych typów cery, na różne problemy... peelingów full....
Teraz, czemu nie kupować naszych toników, sleeping packów czy kremów przeciwsłonecznych?
Powiem tak, dwa ostatnie można kupić... ich stosowanie raczej szkodliwie nie wpływa na cerę, tylko jest lekko upierdliwe w stosowaniu. Sleeping packi u nas są gęstsze, nie wchłaniają się tak dobrze, już nie mówiąc o dość ciężkim dostępie do nich. Kremy przeciwsłoneczne-> są ok, tylko... Nie wiem czemu gdy nakładam 50 to opalam się bardziej niż wtedy gdy jestem bez o.o. Nie mówiąc o tym iż kremy do twarzy mają dość ciężką i tłustą formułę, czyli po nich raczej nie ma mowy o makijażu. W tym roku po raz pierwszy zaryzykowałam i kupiłam sobie koreański krem przeciwsłoneczny, głównie do twarzy ale też można nim ramiona i inne części ciała smarować. Po raz pierwszy nie spaliłam się na skwarkę po wyjściu na słońce yeeeey! A także w czasie mojego któregoś z rzędu użycia, nałożyłam make up na krem... Bez problemu rozprowadziłam mój krem CC, nie rolował się, nie schodził, nie było widać w ogóle...
Co do Toniku... U nas jest inna filozofia toniku. Tonik w Azji ma z tonizować cerę, obniżając, lub wyrównując jej ph. Nasze toniki, w większości, na pierwszym miejscu (albo na którymś blisko 1) mają alkohol, często tego najgorszego typu. Alkohol może wysuszać cerę. Niestety u nas się przyjęło że tonik to dla osób młodych z trądzikiem, a że jak ktoś ma trądzik to powinien go ususzyć alkoholem...Co jest kiepskim pomysłem, bo dopiero to może kataklizm na twarzy wywołać...
Teraz, czemu nie polecam marek Ziaji i Under 20...?
Under20 jest to marką kierowaną dla nastolatków, zwłaszcza tych z trądzikiem i wysypem pryszczy, czyli (patrz kilka linijek wyżej) skład mają ciężki, a jednym z ważniejszych składników to alkohol...
Ziaja z kolei ma kiepski skład. Wiele osób na nią narzeka, niestety ja też należę do tych osób, niezależnie czego ich używałam (od maseczek po szampon) Skończyło się dla mnie niekoniecznie dobrze. Wysypka, alergie, wypadanie włosów... Jednym słowem nie polecam.
2. Kosmetyki naturalne, dostępne w drogeriach (bardziej lokalnych niż sieciówkach), małych sklepikach, sklepach online i stacjonarnych.
Można wybrać rodzime kosmetyki naturalne: np. Vianek.
Można wybrać kosmetyki naturalne bo naturalne, np. w zielarni kupić olejek do 1 kroku
Można wybrać kosmetyki naturalne z zagranicy, ze wschodu. Teraz trochę o tej trzeciej możliwości opowiem. W krajach gdzie zdarza się iż kultura determinuje co można a co nie, to dotyczy też środków spożywczych oraz kosmetyków. Tutaj warto zainteresować się np. kosmetykami arabskimi, gdyż tam wielu składników używanych u nas, zwłaszcza tych syntetycznych, nie wolno używać, a także związanych ze zwierzętami. Produkty te można określić mianem naturalnych, co więcej, odpowiednich dla ludzi hołdującym modzie na vege.
Są kultury gdzie ludzie starają się żyć w zgodzie z naturą, kosmetyki są produkowane głównie z ziół, kwiatów i owoców. W Indiach zdarza się iż coś może służyć zarówno do jedzenia jak i do pielęgnacji np. kokos (olej kokosowy), kurkuma.
Także można znaleźć kosmetyki naturalne, zagraniczne bliższe nam, czyli rosyjskie. Zresztą rosyjskie kosmetyki można także znaleźć w większych drogeriach (np. rossmann).
Vianek jest firmą o bardzo dobrych opiniach (nie spotkałam się by ktoś na nią narzekał), ja jednak jeszcze nic z tego nie próbowałam:
http://vianek.pl/
Ostatnio miałam przyjemność wypróbować naturalną pielęgnację w stylu hinduskim, z produktami z marek Hesh, Dabur i Himalaya, zakupionymi na stronie: http://www.bombaybazaar.pl/
Kupiłam wodę różaną z Dabur, maseczkę różaną z Hesh, szampon w proszku do włosów z Hesh, Olejek (do włosów) Vatica z Dabur oraz krem-maść do stóp z Himalaya. Ze wszystkich wymienionych produktów jestem zadowolona. Wyżej wymienione produkty do włosów wraz z szamponem Tsubaki sprawiły iż wreszcie mam ładne, zdrowe włosy. A proszek-maseczkę z wodą różaną sobie rozrabiam i nakładam na twarz (w zastępstwie maseczki w płachcie, jednak) nakładam ją wieczorem.
Pielęgnacja w stylu hinduskim może nijak się ma do Korei. Ale chciałam pokazać iż kosmetyki różnych narodowości można mieszać ze sobą, w drodze do wybrania tych najlepszych dla nas oraz wypracowania sobie naszej, idealnej rutyny, opartej na pielęgnacji azjatyckiej, jednak nieograniczającej się do stricte azjatyckich (japońskich, koreańskich) kosmetyków.
Także wypróbowałam dezodorant z ałunu firmy Alepp ( http://www.alepp.pl/ ) zakupiony w Mileco (http://mileco-kosmetyki.pl/)
W internecie też jest mnóstwo sklepów sprzedających naturalne, rodzime bądź sprowadzane produkty do pielęgnacji czy kolorówkę. Wśród produktów oferujących przez sklepy, czy to zaprezentowane przeze mnie, czy też te które znaleźliśmy w internecie czy na ebuy z pewnością można wybrać kremy, peelingi, maseczki czy produkty do oczyszczania, dopasowane pod nasz typ cery, nasze problemy, gdzie skład nie uczuli.
Mam nadzieję że ten wpis was zainspirował i następnym razem będąc w rossmanie zwrócicie uwagę na składy produktów oraz na potrzeby waszej skóry ;)
A może wy macie jakieś ulubione marki, strony, sklepy czy produkty na bazie ziołowej, naturalnej?
*azjatyckie -> tutaj kosmetyki koreańskie, lub japońskie... w poprzednim poście zaliczyłam także do nich himalayie, jednak kosmetyki hinduskie, tudzież arabskie jednak zaliczę do aktualnego posta (jako kosmetyki naturalne).
wtorek, 8 sierpnia 2017
sobota, 20 maja 2017
Gdzie kupić kosmetyki do azjatyckiej pielęgnacji? (cz.1)
Dziś w temacie odnośnie kupna kosmetyków potrzebnych do azjatyckiej pielęgnacji (do tych 10 kroków).
Po pierwsze nie muszą to być kosmetyki koreański/japońskie.
Po drugie, nie muszą być to kosmetyki azjatyckie, mogą to być rodzime firmy.
Temat kupna odpowiednich kosmetyków i miejsc gdzie można takowe znaleźć, więc podzieliłam post na części. Pierwsza część dziś, następna w czerwcu. Wtedy też napiszę coś o markach nie koreańkich/japońskich. Dziś postaram się skupić jednak na azjatyckich kosmetykach, zwłaszcza tych koreańskich.
Jakoż iż od jakiegoś roku jest już boom na azjatycką pielęgnację i kosmetyki z dalekiego wschodu, to prościej i taniej kupić takowe na dzień dzisiejszy, niż jeszcze 5 lat temu, kiedy dopiero zaczęły się pojawiać osławione kremy BB.
Więc, zaczynajmy...
1.Gdzie można znaleźć azjatyckie kosmetyki pielęgnacyjne?
->Przede wszystkim w drogeriach i perfumeriach.
Pierwszy sklep który wprowadził kosmetyki koreańskie? Wg mnie była to drogeria Hebe. Od początku (jakieś 6/8 lat(?) ma w swej ofercie markę purederm, która posiada w swym asortymencie głównie maseczki w płachcie, płatki pod oczy i inne maseczki.
Dalej pojawienie się w zeszłym roku w Sephorze marki TonyMoly wywołało prawdziwy boom na kosmetyki azjatyckie. Mimo iż wg niektórych osób słoiczki w kształcie pandy to dziecinada i żenada, jednak spełniło w 100% rolę marketingową, bo jednak to przede wszystkim wzrok przyciągnęło do Sephory.
Potem to już poszło, Douglas oraz Rossmann, w zeszłym roku wprowadziły marki azjatyckie do swego asortymentu.
Co możemy tam dostać?
W Hebe oprócz Purederm, są: Maseczki z Lomi Lomi i Cettua, kremy z Yoskine Classic, płatki do twarzy z Pretti, kosmetyki pielęgnacyjne z I want i Himalayi oraz środki pielęgnacyjne do włosów od japońskiej firmy Shikioriori Tsubaki.
W Sephora oprócz Tony Moly, na przełomie kwietnia/maja wprowadzono 3 nowe marki: Too cool for school; Skinfood oraz Dr. Jart+
Pierwszą marką w Douglasie był bodajże Shikioriori Tsubaki, ale we wrześniu ubiegłego roku wprowadzono markę Skin79, lecz większość asortymentu jest dostępna online. Oprócz tego można spotkać maseczki Cettua.
Co do Rossmanna to jest najskromniej, okazyjnie pojawiają się kosmetyki ze skin79, z reguły kremy BB, czasem maseczki. Choć ostatnio wprowadzono też markę Hada Labo. Oczywiscie są reż dostępne maseczki z Cettua oraz szampony i odżywki z Shikioriori Tsubaki a także kosmetyki z Himalayi.
2. Gdzie jeszcze można znaleźć kosmetyki azjatyckie?
->W lokalnych drogeriach, sklepach wielobranżowych typu TKMaxx...
W dużych miastach egzystuje sieć sklepów o nazwie TKMaxx. Jest to sieć sklepów brytyjskich, sprzedające z reguły marki znane, często także niedostępne w naszym kraju (np. Super Dry, Toki Doki etc). Sprzedają głównie ciuszki, lecz nie tylko, mają dział kuchenny, meblowy, a także z kosmetykami. Możemy znaleźć tam: Too Cool for school, Elizavecca, Tony Moly, Etude House, Holika Holika, Dr.Jart+, Faith in Face oraz Spa Life.
Co do lokalnych drogerii, w Drogeriach Polskich występują maseczki i kosmetyki z Holika Holika; z kolei w Trójmieście, Krakowie czy Wrocławiu zdarzają się drogerie z kosmetykami naturalnymi gdzie w asortymencie sa także marki azjatyckie (np. Holika Holika, Skin79...)
Zdarzyło mi się też ostatnio iż w Biedronce widziałam płatki pod oczy z Purederm.
Marka Holika Holika jest też dostępna w Smyku i Empiku.... (tak, to nie żart...)
3.Czy istnieją sklepy stricte z kosmetykami azjatyckimi w Polsce?
->Są sklepy stacjonarne firmy Missha a także jest otwarty sklepik z kosmetykami tylko azjatyckimi.
Stacjonarny sklep Missha ma też w asortymencie markę Mizon oraz Benton. Wiem iż sklep takowy ulokowany jest w CH King Cross Marcelin w Poznaniu.
We Wrocławiu jest sklep stacjonarny K-Beauty101, który w swym asortymencie ma marki: Etude House, Urban DollKiss, The Saem oraz Mediheal.
A także drugi sklep JJ Korean Beauty, posiadający w asortymencie Secret Key, Boom de ah dah, Derma House, Forencos, NOHJ, ROYAL SKIN, Skin Free. Ten sklep posiada także możliwość kupowania online.
4.A sklepy online?
-> Jest kilka rodzimych sklepów online z kosmetykami azjatyckimi
Azjatycki Zakątek prowadzi sprzedaż produktów azjatyckich, gadżetów i płyt k-popowych, słodyczy ale też kosmetyków. Aktualne marki na stanie to: Etude House, The Face Shop, It's Skin, Innisfree, Nature Republic, Holika Holika, Lioele, Peripera, Dr.G, A'Pieu, Missha, Dear Klairs, Secret Key, Skin Food. Jak widzicie całkiem sporo.
MyAsia ma szeroki asortyment, lecz niestety głownie dwóch marek: Holika Holika oraz Lioele. Za to mają możliwość kupna próbek.
Beautykon jest to oficjalny dystrybutor marki It's skin w Polsce. Na ich stronie możecie nabyć kosmetyki z It's Skin, Missha oraz maseczki z Belleza Castillo.
KoreańskiSekret jest dość ciekawą stronką, gdyż jest to sklep-pośrednik. Zamawiający na bieżąco kosmetyki na azjatyckich stronach. Jednak kosmetyki są oryginalne i są też dodawane próbki. Co ciekawsze wysyłka tam jest za darmo. W aktualnej ofercie ma dość duży wybór: Banila co, Benton, Ciracle, Cosrx, Etude House, Heimish, Innisfree, It's skin, Kalirs, Lador, Laneigne, Missha, Mizon, Neogen, Petitfee, Purito, Secret Key, Secret Kiss, Sidmool, Skinfood, Son&park, THe face shop, Tony Moly.
Minusem tego sklepu jest to iż nie ma śledzenia paczki.
->Są oficjalne sklepy marek/dystrybutorów w Polsce
Rzeczona Missha, która ma w Poznaniu swój sklep;
Skin 79, który oprócz swoich kosmetyków, ma te z Benton, Swanicoco, Whamisa, Medius.
->Są też sklepy zagraniczne i portale typu allegro czy ebuy.
Dużo sklepów zagranicznych ma wysyłkę za free na cały świat. Oprócz tego Polska z Koreą ma podpisaną umowę o wolnym Handlu co zwalnia zakupy onlinowe z płacenia cła (oczywiście do pewnej kwoty, ale jest to raczej kwota dla handlowców). Jednak trzeba uważać gdyż na paczce może być naliczony vat (23% od wartości).
Na Jolse można znaleźć kosmetyki z marek: A'Pieu, April Skin, Aritaum, Banila co, BANO, BBIA, Benton, Carezone, Ciracle, Clio, Cosrx, Chosungah22, Dr.Jart+, Elizavecca, Etude House, goodal, Hanyul, Haruharu, heimish, HERA, Holika Holika, Hope girl, Keep in Touch, Koelf, LANEIGE, Lioele, Lirikos, Lui & Lei, Mamonde, Missha, Mizon, Moart, Nature Republic, neulii, O hui, ost, Peripera, Petitfee, primera, Purebess, Scinic, Secret Key, Skin Watchers, Skin79, SkinNature, Skinfood, Son&Park, Sulwhasoo, su:m37, The Face SHop, The History of Whoo, The SAEM, TIA'M, TOny Moly, Too cool for school, TO SOWOONG, VDL, VPROVE, Wish Formula, T.E.T, ZYMOGEN, MediHeal.
5. Skoro wiemy gdzie kupić, czy są jakieś zagrożenia związane z kupowaniem azjatyckich kosmetyków stacjonarnie bądź przez internet?
->Zagrożeń jest kilka, ja wymienię 3:
->Kosmetyki azjatyckie produkowane na rynek europejski/zachodni.
Może to się wydać dziwne, w końcu kosmetyk to kosmetyk, więc co ma niby znaczyć "produkowane na rynek europejski"?
Otóż to jest bardzo duża różnica, na razie kosmetykami które są inne u nas, inne w azji a sprzedawane pod tą samą marką to: Shikioriori Tsubaki, Hada Labo oraz Himalaya.
Różnica jest w składzie i może być (ale nie musi) także w działaniu. Teoretycznie takie zmiany są gdyż się tłumaczy iż my Europejczycy (tudzież ludzie z zachodu) mamy inny typ cery, włosów etc... I kosmetyki azjatyckie nie są dla nas dobre i trzeba je trochę pod rasować by zwyczajny Europejczyk był zadowolony. Cóż, ciężko się nie zgodzić iż faktycznie trochę się różnimy od Azjatów, czy to kształtem oka, czy typem włosa... Jednak nie po to się sięga po azjatyckie, często droższe, kosmetyki by mieć efekt taki jaki maja wywołać normalne europejskie kosmetyki... Moje doświadczenie na razie obejmuje szampon Shikioriori Tsubaki oraz kilka poroduktów z Himalayi.
W przypadku Shikioriori Tsubaki, na stronie dystrybutora jest napisane iż to co jest dostępne w rossmanie, douglasie i prawdopodobnie hebe (choć tutaj nie jestem pewna) jest produkowane z myślą o Polkach, Amerykankach oraz Rosjankach. Oczywiście bazują na recepturze japońskiej, ale jest tak zmodyfikowana by podpasowała do włosów zachodnich.
Mam szampon od nich (jednak mam wątpliwości czy to nie jest jednak wersja japońska, bo opakowanie było cało w krzaczkach, tylko naklejka była po angielsku) i jestem z tego szamponu bardzo zadowolona, jednak ciężko mi porównywać, możliwe iż kupię drugą butelkę i wtedy porównam czy to ten sam szampon był...
Kolejną firmą z którą miałam doświadczenia to Himalaya... Zauważyłam ją jak weszła na rynek polski, jakieś 4-5 lat temu. Mydła miała mega fajne, dobrze myły, świetnie się pieniły. A pasta myła zęby na błysk i była mocno ziołowa. Pierwsze partie produktów były oryginalne, opakowania opisane po angielsku i w hindi... Jednak po jakimś roku-dwóch zniknęły ze sklepu tamte opakowania i były, niby te same, produkty ale w polskich opakowaniach. Niby to samo, ale... mydła się gorzej pieniły, a pasta nie była już tak ziołowa (inaczej pachniała, zresztą mydła też), i myła też słabiej. Można powiedzieć iż może miałam po prostu takie odczucie, ale po jakimś czasie udało mi się znów dorwać te w oryginalnym opakowaniu (mydła) i... mydliły lepiej o.o
Więc trzeba uważać jak wyglądają opakowania kosmetyków które się kupuje i co na nich pisze. Najlepiej kupować te co maja tylko nalepkę polską lub angielskojęzyczną. Bo to może świadczyć o (większej) oryginalności produktu.
->Podróbki Produktów
To niebezpieczeństwo występuje zwłaszcza przy zakupach internetowych. Najlepiej kupować u sprawdzonych sprzedawców (którzy mają pozytywne opinie na forach, są polecani na forach/grupach/innych stronach).
Z pewnością bezpieczniej unikać niesprawdzonych sprzedawców z ebuya, czy tych którzy mają wpisane "China" jako kraj. Także lepiej unikać stron typu Alibaba, czy Aliexpress...
Co do Aliexpressu oni mają "własną" markę w postaci BioAqua oraz Pilaten, które to są podóbkami faktycznych marek. I to podróbkami o treści wygląda opakowanie tak samo, nawet logo ma podobne, ale skład jest nieznany... (Ja nie próbowałam ani strony ani tych dwóch marek, jednakże dość dużo jest różnych komentarzy na temat składu tychże kosmetyków). Oczywiście nie jest tak że każda maseczka wypali twarz czy co, może się trafić całkiem fajna maseczka, jednak zamawiając kolejną nie wiesz na co trafisz...
Przy okazji BioAqua, maseczki z tej "firmy" także można było spotkać do niedawna w jednej z sieci drogerii... Więc, także jeśli chodzi o marki, to lepiej przed zakupami sprawdzić co piszą o nich w internecie i dobrze oprzeć się o np. 5 opinii...
->Nieuczciwi sprzedawcy
Ryzyko jest wszędzie, choć znów najwyższe w zakupach internetowych.
Najlepiej kupować na stronach gdzie jest podany min. adres, kontakt i właściciel.
A także dobrze samemu na początek wypróbować dany sklep, zamawiając na Dzień Dobry jakiś mały produkt za np. 30-50 zł, gdyż strata tej kwoty boleć będzie, w razie co, dużo mniej niż strata 250zł ^^'
6.Podsumowując....
-Kupować na sprawdzonych stronach, u sprawdzonych dostawców, u oryginalnych dystrybutorów
-Czytać etykiety
-Sprawdzać ceny
-W sklepach onlinowych dają próbki kosmetyków (minimum 2)
-Sprawdzone sklepy onlinowe: AzjatyckiZakątek, MyAsia, KoreańskiSekret
7.Mini Test cenowy:
*Shikioriori Tsubaki Nawilżająco-regenerująca esencja do włosów, 250 ml
Hebe cena:?
Rossman: 49.99zł
Douglas: 57.90zł
*Tony Moly I'm real Maska w Płachcie
TKMaxx: 12.90zł
Koreańskisekret: 14.90zł
Sephora: 19zł
*Skin79 Animal Mask - For Dark Panda
Douglas: 15,90zł
SKin79 online: 14,90zł
Jolse: 8,80zł (4,38$ za 2 maseczki)
*[It's SKIN] Power 10 Formula VC Effector
AzjatyckiZakątek: 69zł
Beautikon: 69zł
KoreańskiSekret: 59,90zł
*[Holika Holika] Sleek Egg Skin Cleansing Foam
AzjatyckiZakątek: 49zł
MyAsia: 54.99zł
Jolse: 30zł (7,48$)
8. Sklepy online wypróbowane przeze mnie (+/-)
->Azjatycki Zakątek ->
+
Duży wybór produktów,
Fachowa obsługa,
Szybka dostawa,
Paczka ze śledzeniem,
Przystępne ceny,
Próbki do każdego zamówienia,
Asortyment obejmujący nie tylko kosmetyki.
-
Dość wysoka cena za dowóz ( jest kurier około 10-15 zł)
->MyAsia->
+
Duży wybór produktów z Holiki,
Tani dowóz (na pocztę polską za 5 zł),
Paczka ze śledzeniem,
Możliwość zakupu próbek/miniatur,
Próbki do każdego zamówienia,
Fachowa obsługa,
Szybka wysyłka paczki i obsługa zamówienia,
Bezproblemowy kontakt ze sklepem.
-
Mały wybór marek,
Ograniczenie asortymentu tylko do kosmetyków.
->Koreański Sekret->
+
Darmowa wysyłka,
Duży wybór marek,
Próbki do każdego zamówienia,
Nie trzeba się logować by zrobić zakupy.
-
Brak śledzenia paczki,
Kiepski kontakt ze sklepem (2-5 dni czekania na odpowiedź oraz na zmianę statusu przesyłki).
Po pierwsze nie muszą to być kosmetyki koreański/japońskie.
Po drugie, nie muszą być to kosmetyki azjatyckie, mogą to być rodzime firmy.
Temat kupna odpowiednich kosmetyków i miejsc gdzie można takowe znaleźć, więc podzieliłam post na części. Pierwsza część dziś, następna w czerwcu. Wtedy też napiszę coś o markach nie koreańkich/japońskich. Dziś postaram się skupić jednak na azjatyckich kosmetykach, zwłaszcza tych koreańskich.
Jakoż iż od jakiegoś roku jest już boom na azjatycką pielęgnację i kosmetyki z dalekiego wschodu, to prościej i taniej kupić takowe na dzień dzisiejszy, niż jeszcze 5 lat temu, kiedy dopiero zaczęły się pojawiać osławione kremy BB.
Więc, zaczynajmy...
1.Gdzie można znaleźć azjatyckie kosmetyki pielęgnacyjne?
->Przede wszystkim w drogeriach i perfumeriach.
Pierwszy sklep który wprowadził kosmetyki koreańskie? Wg mnie była to drogeria Hebe. Od początku (jakieś 6/8 lat(?) ma w swej ofercie markę purederm, która posiada w swym asortymencie głównie maseczki w płachcie, płatki pod oczy i inne maseczki.
Dalej pojawienie się w zeszłym roku w Sephorze marki TonyMoly wywołało prawdziwy boom na kosmetyki azjatyckie. Mimo iż wg niektórych osób słoiczki w kształcie pandy to dziecinada i żenada, jednak spełniło w 100% rolę marketingową, bo jednak to przede wszystkim wzrok przyciągnęło do Sephory.
Potem to już poszło, Douglas oraz Rossmann, w zeszłym roku wprowadziły marki azjatyckie do swego asortymentu.
Co możemy tam dostać?
W Hebe oprócz Purederm, są: Maseczki z Lomi Lomi i Cettua, kremy z Yoskine Classic, płatki do twarzy z Pretti, kosmetyki pielęgnacyjne z I want i Himalayi oraz środki pielęgnacyjne do włosów od japońskiej firmy Shikioriori Tsubaki.
W Sephora oprócz Tony Moly, na przełomie kwietnia/maja wprowadzono 3 nowe marki: Too cool for school; Skinfood oraz Dr. Jart+
Pierwszą marką w Douglasie był bodajże Shikioriori Tsubaki, ale we wrześniu ubiegłego roku wprowadzono markę Skin79, lecz większość asortymentu jest dostępna online. Oprócz tego można spotkać maseczki Cettua.
Co do Rossmanna to jest najskromniej, okazyjnie pojawiają się kosmetyki ze skin79, z reguły kremy BB, czasem maseczki. Choć ostatnio wprowadzono też markę Hada Labo. Oczywiscie są reż dostępne maseczki z Cettua oraz szampony i odżywki z Shikioriori Tsubaki a także kosmetyki z Himalayi.
2. Gdzie jeszcze można znaleźć kosmetyki azjatyckie?
->W lokalnych drogeriach, sklepach wielobranżowych typu TKMaxx...
W dużych miastach egzystuje sieć sklepów o nazwie TKMaxx. Jest to sieć sklepów brytyjskich, sprzedające z reguły marki znane, często także niedostępne w naszym kraju (np. Super Dry, Toki Doki etc). Sprzedają głównie ciuszki, lecz nie tylko, mają dział kuchenny, meblowy, a także z kosmetykami. Możemy znaleźć tam: Too Cool for school, Elizavecca, Tony Moly, Etude House, Holika Holika, Dr.Jart+, Faith in Face oraz Spa Life.
Co do lokalnych drogerii, w Drogeriach Polskich występują maseczki i kosmetyki z Holika Holika; z kolei w Trójmieście, Krakowie czy Wrocławiu zdarzają się drogerie z kosmetykami naturalnymi gdzie w asortymencie sa także marki azjatyckie (np. Holika Holika, Skin79...)
Zdarzyło mi się też ostatnio iż w Biedronce widziałam płatki pod oczy z Purederm.
Marka Holika Holika jest też dostępna w Smyku i Empiku.... (tak, to nie żart...)
3.Czy istnieją sklepy stricte z kosmetykami azjatyckimi w Polsce?
->Są sklepy stacjonarne firmy Missha a także jest otwarty sklepik z kosmetykami tylko azjatyckimi.
Stacjonarny sklep Missha ma też w asortymencie markę Mizon oraz Benton. Wiem iż sklep takowy ulokowany jest w CH King Cross Marcelin w Poznaniu.
We Wrocławiu jest sklep stacjonarny K-Beauty101, który w swym asortymencie ma marki: Etude House, Urban DollKiss, The Saem oraz Mediheal.
A także drugi sklep JJ Korean Beauty, posiadający w asortymencie Secret Key, Boom de ah dah, Derma House, Forencos, NOHJ, ROYAL SKIN, Skin Free. Ten sklep posiada także możliwość kupowania online.
4.A sklepy online?
-> Jest kilka rodzimych sklepów online z kosmetykami azjatyckimi
Azjatycki Zakątek prowadzi sprzedaż produktów azjatyckich, gadżetów i płyt k-popowych, słodyczy ale też kosmetyków. Aktualne marki na stanie to: Etude House, The Face Shop, It's Skin, Innisfree, Nature Republic, Holika Holika, Lioele, Peripera, Dr.G, A'Pieu, Missha, Dear Klairs, Secret Key, Skin Food. Jak widzicie całkiem sporo.
MyAsia ma szeroki asortyment, lecz niestety głownie dwóch marek: Holika Holika oraz Lioele. Za to mają możliwość kupna próbek.
Beautykon jest to oficjalny dystrybutor marki It's skin w Polsce. Na ich stronie możecie nabyć kosmetyki z It's Skin, Missha oraz maseczki z Belleza Castillo.
KoreańskiSekret jest dość ciekawą stronką, gdyż jest to sklep-pośrednik. Zamawiający na bieżąco kosmetyki na azjatyckich stronach. Jednak kosmetyki są oryginalne i są też dodawane próbki. Co ciekawsze wysyłka tam jest za darmo. W aktualnej ofercie ma dość duży wybór: Banila co, Benton, Ciracle, Cosrx, Etude House, Heimish, Innisfree, It's skin, Kalirs, Lador, Laneigne, Missha, Mizon, Neogen, Petitfee, Purito, Secret Key, Secret Kiss, Sidmool, Skinfood, Son&park, THe face shop, Tony Moly.
Minusem tego sklepu jest to iż nie ma śledzenia paczki.
->Są oficjalne sklepy marek/dystrybutorów w Polsce
Rzeczona Missha, która ma w Poznaniu swój sklep;
Skin 79, który oprócz swoich kosmetyków, ma te z Benton, Swanicoco, Whamisa, Medius.
->Są też sklepy zagraniczne i portale typu allegro czy ebuy.
Dużo sklepów zagranicznych ma wysyłkę za free na cały świat. Oprócz tego Polska z Koreą ma podpisaną umowę o wolnym Handlu co zwalnia zakupy onlinowe z płacenia cła (oczywiście do pewnej kwoty, ale jest to raczej kwota dla handlowców). Jednak trzeba uważać gdyż na paczce może być naliczony vat (23% od wartości).
Na Jolse można znaleźć kosmetyki z marek: A'Pieu, April Skin, Aritaum, Banila co, BANO, BBIA, Benton, Carezone, Ciracle, Clio, Cosrx, Chosungah22, Dr.Jart+, Elizavecca, Etude House, goodal, Hanyul, Haruharu, heimish, HERA, Holika Holika, Hope girl, Keep in Touch, Koelf, LANEIGE, Lioele, Lirikos, Lui & Lei, Mamonde, Missha, Mizon, Moart, Nature Republic, neulii, O hui, ost, Peripera, Petitfee, primera, Purebess, Scinic, Secret Key, Skin Watchers, Skin79, SkinNature, Skinfood, Son&Park, Sulwhasoo, su:m37, The Face SHop, The History of Whoo, The SAEM, TIA'M, TOny Moly, Too cool for school, TO SOWOONG, VDL, VPROVE, Wish Formula, T.E.T, ZYMOGEN, MediHeal.
5. Skoro wiemy gdzie kupić, czy są jakieś zagrożenia związane z kupowaniem azjatyckich kosmetyków stacjonarnie bądź przez internet?
->Zagrożeń jest kilka, ja wymienię 3:
->Kosmetyki azjatyckie produkowane na rynek europejski/zachodni.
Może to się wydać dziwne, w końcu kosmetyk to kosmetyk, więc co ma niby znaczyć "produkowane na rynek europejski"?
Otóż to jest bardzo duża różnica, na razie kosmetykami które są inne u nas, inne w azji a sprzedawane pod tą samą marką to: Shikioriori Tsubaki, Hada Labo oraz Himalaya.
Różnica jest w składzie i może być (ale nie musi) także w działaniu. Teoretycznie takie zmiany są gdyż się tłumaczy iż my Europejczycy (tudzież ludzie z zachodu) mamy inny typ cery, włosów etc... I kosmetyki azjatyckie nie są dla nas dobre i trzeba je trochę pod rasować by zwyczajny Europejczyk był zadowolony. Cóż, ciężko się nie zgodzić iż faktycznie trochę się różnimy od Azjatów, czy to kształtem oka, czy typem włosa... Jednak nie po to się sięga po azjatyckie, często droższe, kosmetyki by mieć efekt taki jaki maja wywołać normalne europejskie kosmetyki... Moje doświadczenie na razie obejmuje szampon Shikioriori Tsubaki oraz kilka poroduktów z Himalayi.
W przypadku Shikioriori Tsubaki, na stronie dystrybutora jest napisane iż to co jest dostępne w rossmanie, douglasie i prawdopodobnie hebe (choć tutaj nie jestem pewna) jest produkowane z myślą o Polkach, Amerykankach oraz Rosjankach. Oczywiście bazują na recepturze japońskiej, ale jest tak zmodyfikowana by podpasowała do włosów zachodnich.
Mam szampon od nich (jednak mam wątpliwości czy to nie jest jednak wersja japońska, bo opakowanie było cało w krzaczkach, tylko naklejka była po angielsku) i jestem z tego szamponu bardzo zadowolona, jednak ciężko mi porównywać, możliwe iż kupię drugą butelkę i wtedy porównam czy to ten sam szampon był...
Kolejną firmą z którą miałam doświadczenia to Himalaya... Zauważyłam ją jak weszła na rynek polski, jakieś 4-5 lat temu. Mydła miała mega fajne, dobrze myły, świetnie się pieniły. A pasta myła zęby na błysk i była mocno ziołowa. Pierwsze partie produktów były oryginalne, opakowania opisane po angielsku i w hindi... Jednak po jakimś roku-dwóch zniknęły ze sklepu tamte opakowania i były, niby te same, produkty ale w polskich opakowaniach. Niby to samo, ale... mydła się gorzej pieniły, a pasta nie była już tak ziołowa (inaczej pachniała, zresztą mydła też), i myła też słabiej. Można powiedzieć iż może miałam po prostu takie odczucie, ale po jakimś czasie udało mi się znów dorwać te w oryginalnym opakowaniu (mydła) i... mydliły lepiej o.o
Więc trzeba uważać jak wyglądają opakowania kosmetyków które się kupuje i co na nich pisze. Najlepiej kupować te co maja tylko nalepkę polską lub angielskojęzyczną. Bo to może świadczyć o (większej) oryginalności produktu.
->Podróbki Produktów
To niebezpieczeństwo występuje zwłaszcza przy zakupach internetowych. Najlepiej kupować u sprawdzonych sprzedawców (którzy mają pozytywne opinie na forach, są polecani na forach/grupach/innych stronach).
Z pewnością bezpieczniej unikać niesprawdzonych sprzedawców z ebuya, czy tych którzy mają wpisane "China" jako kraj. Także lepiej unikać stron typu Alibaba, czy Aliexpress...
Co do Aliexpressu oni mają "własną" markę w postaci BioAqua oraz Pilaten, które to są podóbkami faktycznych marek. I to podróbkami o treści wygląda opakowanie tak samo, nawet logo ma podobne, ale skład jest nieznany... (Ja nie próbowałam ani strony ani tych dwóch marek, jednakże dość dużo jest różnych komentarzy na temat składu tychże kosmetyków). Oczywiście nie jest tak że każda maseczka wypali twarz czy co, może się trafić całkiem fajna maseczka, jednak zamawiając kolejną nie wiesz na co trafisz...
Przy okazji BioAqua, maseczki z tej "firmy" także można było spotkać do niedawna w jednej z sieci drogerii... Więc, także jeśli chodzi o marki, to lepiej przed zakupami sprawdzić co piszą o nich w internecie i dobrze oprzeć się o np. 5 opinii...
->Nieuczciwi sprzedawcy
Ryzyko jest wszędzie, choć znów najwyższe w zakupach internetowych.
Najlepiej kupować na stronach gdzie jest podany min. adres, kontakt i właściciel.
A także dobrze samemu na początek wypróbować dany sklep, zamawiając na Dzień Dobry jakiś mały produkt za np. 30-50 zł, gdyż strata tej kwoty boleć będzie, w razie co, dużo mniej niż strata 250zł ^^'
6.Podsumowując....
-Kupować na sprawdzonych stronach, u sprawdzonych dostawców, u oryginalnych dystrybutorów
-Czytać etykiety
-Sprawdzać ceny
-W sklepach onlinowych dają próbki kosmetyków (minimum 2)
-Sprawdzone sklepy onlinowe: AzjatyckiZakątek, MyAsia, KoreańskiSekret
7.Mini Test cenowy:
*Shikioriori Tsubaki Nawilżająco-regenerująca esencja do włosów, 250 ml
Hebe cena:?
Rossman: 49.99zł
Douglas: 57.90zł
*Tony Moly I'm real Maska w Płachcie
TKMaxx: 12.90zł
Koreańskisekret: 14.90zł
Sephora: 19zł
*Skin79 Animal Mask - For Dark Panda
Douglas: 15,90zł
SKin79 online: 14,90zł
Jolse: 8,80zł (4,38$ za 2 maseczki)
*[It's SKIN] Power 10 Formula VC Effector
AzjatyckiZakątek: 69zł
Beautikon: 69zł
KoreańskiSekret: 59,90zł
*[Holika Holika] Sleek Egg Skin Cleansing Foam
AzjatyckiZakątek: 49zł
MyAsia: 54.99zł
Jolse: 30zł (7,48$)
8. Sklepy online wypróbowane przeze mnie (+/-)
->Azjatycki Zakątek ->
+
Duży wybór produktów,
Fachowa obsługa,
Szybka dostawa,
Paczka ze śledzeniem,
Przystępne ceny,
Próbki do każdego zamówienia,
Asortyment obejmujący nie tylko kosmetyki.
-
Dość wysoka cena za dowóz ( jest kurier około 10-15 zł)
->MyAsia->
+
Duży wybór produktów z Holiki,
Tani dowóz (na pocztę polską za 5 zł),
Paczka ze śledzeniem,
Możliwość zakupu próbek/miniatur,
Próbki do każdego zamówienia,
Fachowa obsługa,
Szybka wysyłka paczki i obsługa zamówienia,
Bezproblemowy kontakt ze sklepem.
-
Mały wybór marek,
Ograniczenie asortymentu tylko do kosmetyków.
->Koreański Sekret->
+
Darmowa wysyłka,
Duży wybór marek,
Próbki do każdego zamówienia,
Nie trzeba się logować by zrobić zakupy.
-
Brak śledzenia paczki,
Kiepski kontakt ze sklepem (2-5 dni czekania na odpowiedź oraz na zmianę statusu przesyłki).
czwartek, 4 maja 2017
Kremy BB i CC
Dzisiaj temat związany z czymś niezwykle popularnym u nas i w sumie od czego zaczęła się moda na kosmetyki azjatyckie... Czyli kremy BB...
Kremy BB są dość interesującym produktem gdyż kremy te z naszych marek od tych azjatyckich dość mocno się różnią... Co jest jeszcze interesujące Kremy BB pierwotnie zostały "wynalezione" przez firmy niemieckie, jednak na początku nie przyjęły się zbyt dobrze na naszym rynku, za to zawojowały Azję. Potem, jak wiadomo pojawiły się wtórnie i u nas.
Czemu się u nas nie przyjęły?
-> Szczerze mówiąc ja o kremach BB usłyszałam dopiero gdy zaczęłam interesować się światem azjatyckiego makijażu.... Więc dotarcie do tych kosmetyków to jest dopiero drugi rzut na nasz rynek.
Podejrzewam jednak iż przyczyna może się kryć w składzie, użyciu i cenie...
(ale do tego odniosę się za chwilę).
(ale do tego odniosę się za chwilę).
Czym jest krem BB i co go wyróżnia...?
-> To jest bardzo ważna kwestia gdyż zawiera w sobie całą definicję kremu BB...
Otóż teoretycznie krem BB powinien być połączeniem 3 funkcji podstawowych: krycia, nawilżenia
i ochrony przeciwsłonecznej... Oczywiście z naciskiem na krycie, ale przy dużym udziale pozostałych dwóch walorów. Oprócz tego krem powinien "leczyć" lekkie zadrapania/pryszcze/przebarwienia (zwłaszcza te pod oczyma). Jego skład (i globalnie, sam krem) jest lżejszy, delikatniejszy, mniej obciążający dla skóry.
i ochrony przeciwsłonecznej... Oczywiście z naciskiem na krycie, ale przy dużym udziale pozostałych dwóch walorów. Oprócz tego krem powinien "leczyć" lekkie zadrapania/pryszcze/przebarwienia (zwłaszcza te pod oczyma). Jego skład (i globalnie, sam krem) jest lżejszy, delikatniejszy, mniej obciążający dla skóry.
Krem BB azjatycki a europejski...
-> Krem BB jest to jeden z tych kosmetyków, które bardzo różnią się zważając na pochodzenie... Nasze kremy BB są to po prostu podkłady, o lżejszej konsystencji niż tradycyjne. Jednak nadal podkłady, które praktycznie mają funkcję kryjącą... czasem przeciwsłoneczną a rzadko nawilżającą...
Azjatyckie kremy są delikatniejsze jeśli chodzi o krycie, w przypadku stosowania kremów azjatyckich nie ma efektu maski.... Co się niestety zdarza stosując nasze, często przepigmentowane kremy BB...
I tutaj wracam do początku, prawdopodobnie na początku u nas się nie przyjęły kremy, gdyż były za bardzo podobne do zwykłych podkładów... I to co do nas doszło przeszło przemianę wg. kategorii azjatyckiej, czyli zwiększenie udziału substancji przeciwsłonecznych i nawilżających, za cenę substancji kryjących...
Czym jest krem CC?
-> Krem CC jest tym samym co krem BB, tylko w przypadku kremu CC jest inne działanie.
Dla kremu CC najważniejsze jest ujednolicenie kolorytu cery, walka z przebarwieniami, sińcami
i zaczerwienieniami. Często kremy CC są (bardzo)jasne lub mają biały kolor
(który zawiera foto-pigmenty pozwalające się dopasować kolorowi kremu do koloru skóry).
Też filtry przeciwsłoneczne są wyższe (co najmniej 25/35; z reguły 50 SPF i PA+++)
i zaczerwienieniami. Często kremy CC są (bardzo)jasne lub mają biały kolor
(który zawiera foto-pigmenty pozwalające się dopasować kolorowi kremu do koloru skóry).
Też filtry przeciwsłoneczne są wyższe (co najmniej 25/35; z reguły 50 SPF i PA+++)
Stosowanie
Krem BB jest fajnym zamiennikiem podkładu.
Dla osób skłonnych do zaczerwienień i tych ze skórą wrażliwą i naczynkową polecam krem CC.
Przy czym najlepiej jak już kupować to kupić azjatycki produkt. Może są trochę droższe, ale jeszcze nie miałam sytuacji by jakiś krem CC/BB sprawił iż miałam efekt maski... za to kremy i podkłady
z firm rodzimych (nie tylko polskich ale i europejskich) i owszem...
z firm rodzimych (nie tylko polskich ale i europejskich) i owszem...
Kremy BB/CC
Moje doświadczenie co do podkładów, kremów BB i kremów CC jest różne...
Z europejskich (zachodnich) produktów miałam ileś próbek i kilka kosmetyków. Od tych z sephory, po Maybelline do tych z Lirene...
Z reguły stroniłam od podkładów, używałam na specjalne okazje... Częściej zaczęłam używać gdy odkryłam kremy BB... A od kiedy wprowadziłam azjatyckie 10 kroków to już w ogóle dużo używam :p
Niestety nie pamiętam wszystkich kremów które stosowałam, zwłaszcza tych z czasów przed kremami BB... (i też tutaj nie uwzględnię podkładów)... Moja lista:
-Wypróbowane:
LIRENE YOUNGY 20+ Krem BB na dzień SPF 15
Maybelline, Dream Fresh BB Cream
[Secret Key] Telling U CC Cream (aktualnie używam)
[It's SKIN] Babyface Moisture BB (odlewka)
[It's SKIN] Babyface Silky BB (odlewka)
[Nature Republic] Pure BB Cream SPF30 PA++ - Odcień : Natural Beige
SECRET KEY Snail Repairing BB Cream Krem BB ze śluzem ślimaka (odlewka-> zamiar kupna)
SKINFOOD Mushroom Multi Care BB SPF20 PA+ Krem BB (odlewka)
LIOELE DOLLISH CERA-V CC SPF34/PA++ (próbka)
SKIN79 Hot Pink Super+ Beblesh Balm Triple (próbka)
PURITO Snail Clearing BB Cream SPF38/PA+++ (próbka)
Etude House Big Cover Concealer BB Spf50+ /Pa+++ (próbka)
HOLIKA HOLIKA SWEET COTTON PORE COVER BB 01 (odlewka)
-Do wypróbowania
Skin79 Super+ BeBlesh Balm Bronze SPF50+ (próbka)
Lioele Super Gold Snail BB Cream SPF50 PA+++ (próbka)
SKIN79 VIP Gold Super BB Cream SPF30 PA++ (próbka)
To na razie tyle... w przyszłości umieszczę recenzję w/w produktów...
Następny post będzie prawdopodobnie recenzją ;)
Mam nadzieję że podobał wam się wywód na temat kremu BB, może same macie jakieś rozważania, którymi chciałybyście się podzielić?
piątek, 24 marca 2017
Rytuał pielęgnacyjny - moje 10 kroków ;p
Tak jak zapowiedziałam, dziś będzie o azjatyckim rytuale pielęgnacyjnym, a konkretnie o 10 osławionych krokach pielęgnacyjnych (koreańskich*).
Na początku muszę poruszyć 3 ważne kwestie... więc.
1) Czym jest pielęgnacja?
To dość ciekawe i trudne pytanie, gdyż z naszego punktu widzenia pielęgnacja z reguły ogranicza się do wody i jakiegoś środka myjącego (pianka, mydło) oraz okazyjnie do maseczek, peelingów i kremów. U nas nacisk w kosmetykach daje się na kolorówkę, na maskowanie. A im mocniejszy i wyraźniejszy makijaż tym się wygląda bardziej sexy...
W Azji jest nastawienie by wyglądać bardziej "uroczo" niż sexy, przy czym nie znaczy to iż tam kobiety/dziewczyny nie robią sobie mocnych/wieczorowych makijaży. Jednak jakoś nawet te mocniejsze makijaże są bardziej delikatne niż niektóre "naturalne" które można zobaczyć u nas... Jednak kolorówka to temat na inny wpis. Dziś koncentruję się na pielęgnacji, chciałam tylko pokazać iż u nas nacisk jest raczej na ukrywanie kolorówką niedoskonałości. Kiedy w Azji stawia się na przeciwdziałanie przy pomocy kosmetyków pielęgnujących. Trochę to brzmi jak reklama, sama nie do końca wierzyłam że kosmetyki pielęgnacyjne mogą być aż tak dobre i skuteczne, oraz słowne... Aż sama nie spróbowałam.
2) Kiedy zacząć pielęgnacje (dla kogo ona jest)?
Każdy powinien dbać o siebie dbać. Jeśli chodzi o pielęgnację, myślę iż każdy może spróbować zarówno dziewczyna jak i chłopak. W przypadku wieku, im się jest starszym tym trudniej zniwelować wszystkie zmarszczki, ale to nie znaczy iż nie należy próbować. Co prawda raczej bym nie polecała jakiejś rozbudowanej pielęgnacji twarzy (kremów emulsji etc) u bardzo młodych osób (np. 10 latek.... ), jednak w przypadku nastolatek myślę że by nie zaszkodziło jakby 13 latka zaczęła myć codziennie twarz pianką, używała od czasu do czasu maseczki czy kremu. Wręcz myślę iż zwiększony poziom higieny może zniwelować niektóre problemy okresu dojrzewania (tj. pryszcze).
3)Azjatyckie, czy rodzime (Polskie/Europejskie) kosmetyki?
Ciężko czasem wybrać, zdecydować się, zwłaszcza jak się spojrzy na ceny azjatyckich kosmetyków w Polsce. Powiem iż każda firma/marka jest osobnym bytem i nie można ich oceniać równoważnie. Jednak można kilka wniosków uogólnionych wyciągnąć. Kosmetyki koreańskie mają więcej wyciągów i ekstraktów naturalnych. Także skuteczność ich jest dużo większa, jak coś piszą na etykiecie/na stronie to ma się 85% szans że zobaczy się taki rezultat... 13% iż nic się nie zmieni i 1% iż się ma pecha i dany kosmetyk uczuli, tudzież pogorszy stan cery (np. skóra zacznie się przesuszać).
W przypadku produktów rodzimych dość rzadko zdarza się kosmetyk który działa tak jak napisano... ja bym dała jakieś 5% (tutaj analizuję z mojego doświadczenia, istnieje prawdopodobieństwo że miałam po prostu wyjątkowego pecha co do kosmetyków pielęgnacyjnych ^^'), 80% iż nic nie zmieni, nie będzie ani lepiej ani gorzej i 15% iż uczyli, tudzież inaczej zaszkodzi.
Najlepiej poszukać firm które produkują kosmetyki naturalne, lub takie których skład jest przejrzysty i gdzie naturalne wyciągi/ekstrakty stoją stosunkowo wysoko (jeśli są).
Tutaj dochodzi jeszcze aspekt iż w przypadku 3 typów produktów nasze a azjatyckie różnią się od siebie jak dzień od nocy, ale o tym za chwile...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co do 10 kroków, każdy z nas jest indywidualny i powinien dopasować rytuał do siebie, stworzyć swój indywidualny. Główną zasadą jest aby pamiętać iż zaczynamy od oczyszczenia twarzy, a potem aplikujemy kosmetyki od najlżejszych do najcięższych. Ja tutaj wytyczę te 10 punktów, opiszę jak ja je stosuję i jakich kosmetyków używam. Nie wszystkie kroki stosuję(!).
10 Kroków - rytuał pielęgnacyjny:
1.Olejek myjący i demakijaż.
Pierwszy krok ma na celu oczyszczenie twarzy z makijażu. Olejkiem myjemy twarz, jednak oczy i usta najlepiej zmyć płynem do demakijażu.
Tego kroku używam w pielęgnacji wieczornej. Wtedy gdy mam makijaż. Do demakijażu twarzy używam chusteczek oczyszczających z olejkiem z drzewa herbacianego z serii Daily Garden z Holika Holika. Zmywa makijaż tak średnio, ale są wydajne.
Do demakijażu oczu i ust używam płynu Micelarnego z Lirene(pure algae technology).
Mam zamiar kupić olejek różany z Bielendy.
Po tym kroku należy zmyć twarz (po użyciu olejku płuczemy twarz!)
2.Oczyszczanie twarzy kosmetykiem na bazie wody (żel/pianka)
Ten krok wykonujemy raczej bezpośrednio po korku 1 (oczywiście jak zastosowaliśmy krok 1). Na początku należy opłukać twarz wodą (jeśli nie zrobiliśmy tego po kroku 1). Potem stosujemy nasz środek myjący.
Ja używam pianki Citron z serii Daily Garden z Holika Holika. Wyciskam trochę na rękę, zwilżam "masę" wodą i rozsmarowuję do uzyskania piany, potem ta pianę nanoszę na zwilżoną twarz i okrężnymi ruchami (od środka twarzy na zewnątrz) masuję. Jak cała twarz jest biała :D (od piany) wtedy zmywam. I osuszam twarz ręcznikiem (specjalnym do twarzy).
Ten krok jest moim must be od listopada, stosuję go rano i wieczorem 7 dni w tygodniu, codziennie. Przerwę od niego zrobiłam sobie w sumie w 3 dni.
3.Peeling
Tutaj można sobie wybrać, może być peeling drobnoziarnisty, gruboziarnisty lub enzymatyczny.
Raczej raz w tygodniu powinno się robić peeling (ja robię między 1-4 razy w miesiącu).
U mnie drobnoziarnisty peeling nie działa.
Gruboziarnisty może podrażniać, jeśli ktoś ma delikatną skórę.
Ciekawym rozwiązaniem są peelingi enzymatyczne, które są popularne w Azji (sądząc po ofertach tych produktów w asortymencie firm). Jest to peeling gdzie enzymy złuszczają martwy naskórek. Twoim jedynym zadaniem jest nanieść odpowiednią ilość płynu/żelu i delikatnie masować okrężnymi ruchami. Najlepiej pojedynczo, tj. najpierw nanieść trochę na czoło i masować, potem na policzki etc... Ten peeling jest bardzo efektywny, choć mnie lekko odrzuca to iż widać ten łuszczący się martwy naskórek... :p W czasie aplikacji najlepiej skoncentrować się na okolicach nosa i policzkach.Po aplikacji należy twarz opłukać wodą.
Z marek rodzimych najlepsze peelingi ma Perfecta. Ich Peeling gruboziarnisty Lapis-Lazuri jest naprawdę dobry i fajny.
Co do peelingów enzymatycznych to miałam próbkę z Holik Holika z serii smooth egg skin. Peeling był delikatny, efektywny, jedynym mankamentem jest zapach. Zapach "słodkiego" białka jajka jakoś mi nie podchodzi.
Drugim który próbowałam to micro peel soft gel z The SAEM, z serii cell renew bio. Pachnie ładniej, jednak jest mocniejszy niż peeling z holiki , i bardziej wydajny.
Oba peelingi były w formie żelu (takiego bardziej wodnistego :p)
Peeling stosuję rano przed maseczką w płachcie, lub wieczorem przed nałożeniem maseczki całonocnej (1-4 razy w miesiącu).
4.Tonik.
I uwaga! to pierwszy typ produktów którego nasza wersja jest zupełnie inna niż wersja azjatycka.
U nas tonik jest wodnisty (płynny), większość jest mocna, a ich głównym działaniem jest wysuszanie cery -,- (duża zawartość alkoholi w składach), teoretycznie głównym zadaniem toników jest walka z "niedoskonałościami".
Z kolej azjatyckie mają konsystencje żeli/kremów, ich głównym zadaniem jest nawilżenie cery.
Globalnie Podstawową właściwością toniku powinno być unormowanie cery, przywrócenie jej odpowiedniego ph i przygotowanie jej do kolejnych kroków.
Tutaj na własnej skórze przekonałam się jak mocno różnią się nasze toniki o azjatyckich i jak ciężko znaleźć tonik w sklepie. Aktualnie używam różanego z Garniera, nie jest najlepszy, ale nie uczula.
Kiedyś moim ulubionym był z under 20, jednak ostatnio zmienili skład, i jak kupiłam ten nowy to miałam okropnie podrażniona twarz :(
Co do azjatyckich toników. Tutaj problemem jest cena, ten typ jest najdroższy z tych kroków...
Miałam okazję wypróbować tonik z serii skin and good cera ultra z holika holika, a także tonik rozjaśniający z serii Myeonghan Miindo heaven Grade Ginseng z The Faceshop.
Oba miały delikatny zapach, były delikatne w działaniu, nie podrażniły. Można powiedzieć że pełne przeciwieństwo tych lokalnych które próbowałam i po ich użyciu rozumiem co znaczy iż tonik ma unormować cerę i przywrócić jej ph.
Tonik nakładam wieczorem przed całonocna maseczką lub rano przed maseczką w płachcie.
5. i 6. Esencja; Ampułki/Koncentraty/Serum/Emulsja
Tego kroku raczej nie stosuję, choć czasem się zdarzy iż wypróbuję, jak w moje łapki wpadnie jakaś próbka.
Ten krok jest o tyle ważny iż jest podstawowy jeśli ktoś usilnie walczy z czymś (pryszcze, zmarszki etc), gdyż w/w kosmetyki mają za zadanie dostarczyć skórze potrzebnych składników aby zwalczyć nasze przeciwności tutaj wywołać skutek który chcemy osiągnąć (jednolity kolory, zniwelowanie blizn)
Na razie najlepiej oceniam emulsje z serii skin and good cera ultra z Holika Holika, w połączeniu z kremem i maseczką całonocną z tej serii naprawdę w 2 dni poprawiła mi stan skóry.
7.Maseczka w płachcie/ płatki pod oczy(/na policzki)
Mają różne zastosowania, ale ich głównym celem jest kompleksowe nawilżenie skóry.
nakłada się taką maskę na 15-30 minut, w tym czasie można robić cokolwiek, jeść, oglądać tv, przespać się, czytać książkę, prasować. Po wyznaczonym czasie się zdejmuje maseczkę i wklepuje esencje która została na twarzy. Po otwarciu paczki, w środku też jest esencja, warto ją "wyciągnąć" i rozsmarować na szyi, ramionach i dekolcie.
Moim hitem jest maseczka working overtime z serii After z Holika Holika. Jest to maseczka która fajnie nawilża, oprócz tego w moim przypadku odpoczęły mi też oczy.
Inna ciekawą maseczką jest damask rose z serii pure essence mask sheet z holika holika. Ta maseczka naprawdę dobrze nawilża, trzymała mnie przez 3 dni.
Stosuję maseczkę w płeachcie co najmniej raz w miesiącu, z reguły rano.
8.Krem pod oczy.
Nie stosuję, jednak nie wyobrażam sobie wyjść gdzieś bez nałożenia pod oczy kremu bb/cc.
9.Nawilżenie
Tutaj w rytuale dziennym się mieszczą kremy i żele, a w rytuale nocnym maseczki całonocne (sleeping mask/pack) i kremy na noc.
Kremów na dzień rzadko używam, czasem posmaruję się żelem aloesowym. Zimą używałam kremu bambino, choć on bardziej natłuszcza, tworząc warstwę ochronną niż nawilża.
Stawiam bardziej na noc.
Raz w tygodniu (czasem częściej jak moja skóra potrzebuje) używam maseczki Canola z serii Honey sleeping pack z Holika Holika. Ładnie nawilża cerę.
Przy tym kroku należy uważać i nie stosować maseczki codziennie, gdyż maseczki całonocne mają charakteryzują się tym iż mają bogatszy/cięższy skład niż kremy. I one nie tylko nawilżają, ale też zatrzymują wodę. Moja miodowa maseczka miała zatrzymywać do 60% wody, co (zrobiłam eksperyment) przy codziennym używaniu sprawiało iż było się lekko opuchniętym na twarzy.
kremy nocne mają lżejszy skład niż maseczki całonocne i można je używać codziennie (tak jak kremy na dzień). Ja nie używam kremów na noc, gdyż wolę maseczki.
Maseczki całonocne są też kolejnym produktem którego nasza wersja różni się od azjatyckiej. Po pierwsze, ciężko jest znaleźć jakąś całonocną maseczkę u nas w sklepach. Z reguły jest dość mocna i brudząca. A w przypadku maseczkę azjatyckich, są one lekkie (nie czuć ze coś się ma) a do tego nie brudzą (można się wiercić, kręcić i można spać na boku... pościel nie pobrudzona).
10.Ochrona przeciwsłoneczna
Ostatnim krokiem jest ochrona przeciwsłoneczna.
Słońce sprawia iż można mieć raka, oraz iż skóra się starzeje. U nas podkreśla się to pierwsze, mało mówi się o tym drugim, choć ostatnimi czasy zaczyna się przewijać także ten temat. Każde z nich jest spowodowane innym promieniowaniem, dla pierwszego to jest UVB. Przeciwdziała się na to filtrami SPF (minimum to 30, a najlepiej to 50). W klepach głównie (jeśli nie tylko) spotyka się produkty przeciwsłoneczne z napisem SPF**, jednak dla nas ważniejsze jest PA, które bardzo, bardzo rzadko spotyka się na opakowaniach naszych środków przeciwsłonecznych czy kosmetycznych. Kosmetyki z filtrem PA chronią przed UVA, które jest odpowiedzialne za starzenie się skóry. PA+ jest najsłabsze, a PA+++ najsilniejsze. W Azji nie tylko specjalne kremy mają ten filtr, ale także kosmetyki (w tym kremy BB/CC, podkłady i balsamy/pomadki do ust).
Przy czym UVA jest obecne cały rok, więc aplikowanie kosmetyków z filtrem chroniącym przed tym jest wskazane nie tylko na okres wakacyjny.
Warto pamiętać iż jednorazowa aplikacja nie wystarczy, trzeba co 2-3 godziny "odświeżyć" filtr.
Ja kremy z filtrem używam tylko w wakacje, na co dzień używam kremów CC/BB.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wygląda rutyna 10 kroków, w moim wykonaniu. Należy pamiętać iż cera każdego z nas ma inne potrzeby, każdy kosmetyk może działać na nas inaczej, także każdy kosmetyk ma swoje dodatkowe działania (np. moja pianka z Holika Holika zwęża pory i usuwa zaskórniki). Najlepiej przy aplikacji kremu i myciu twarzy robić sobie masaż. A tonik wklepywać (wtedy jego działanie jest lepsze), krem też można wklepywać. przy wklepywaniu wchłanianie jest szybsze i kosmetyk lepiej działa.
Oprócz tego warto zaopatrzyć się w mały ręczniczek do twarzy a także w opaskę "kąpielową":

A tutaj mój zestaw pielęgnacyjny(przykładowy, rozszerzony o krem do rąk i balsam-króliczek do ust z TonyMoly):

Mam nadzieję że wpis się podobał, a jak wygląda Wasz rytuał?
W następnej notce będzie coś o kolorówce(lub recenzja, ewentualnie jak to się zaczęło z pielęgnacją u mnie ;) ).
Na początku muszę poruszyć 3 ważne kwestie... więc.
1) Czym jest pielęgnacja?
To dość ciekawe i trudne pytanie, gdyż z naszego punktu widzenia pielęgnacja z reguły ogranicza się do wody i jakiegoś środka myjącego (pianka, mydło) oraz okazyjnie do maseczek, peelingów i kremów. U nas nacisk w kosmetykach daje się na kolorówkę, na maskowanie. A im mocniejszy i wyraźniejszy makijaż tym się wygląda bardziej sexy...
W Azji jest nastawienie by wyglądać bardziej "uroczo" niż sexy, przy czym nie znaczy to iż tam kobiety/dziewczyny nie robią sobie mocnych/wieczorowych makijaży. Jednak jakoś nawet te mocniejsze makijaże są bardziej delikatne niż niektóre "naturalne" które można zobaczyć u nas... Jednak kolorówka to temat na inny wpis. Dziś koncentruję się na pielęgnacji, chciałam tylko pokazać iż u nas nacisk jest raczej na ukrywanie kolorówką niedoskonałości. Kiedy w Azji stawia się na przeciwdziałanie przy pomocy kosmetyków pielęgnujących. Trochę to brzmi jak reklama, sama nie do końca wierzyłam że kosmetyki pielęgnacyjne mogą być aż tak dobre i skuteczne, oraz słowne... Aż sama nie spróbowałam.
2) Kiedy zacząć pielęgnacje (dla kogo ona jest)?
Każdy powinien dbać o siebie dbać. Jeśli chodzi o pielęgnację, myślę iż każdy może spróbować zarówno dziewczyna jak i chłopak. W przypadku wieku, im się jest starszym tym trudniej zniwelować wszystkie zmarszczki, ale to nie znaczy iż nie należy próbować. Co prawda raczej bym nie polecała jakiejś rozbudowanej pielęgnacji twarzy (kremów emulsji etc) u bardzo młodych osób (np. 10 latek.... ), jednak w przypadku nastolatek myślę że by nie zaszkodziło jakby 13 latka zaczęła myć codziennie twarz pianką, używała od czasu do czasu maseczki czy kremu. Wręcz myślę iż zwiększony poziom higieny może zniwelować niektóre problemy okresu dojrzewania (tj. pryszcze).
3)Azjatyckie, czy rodzime (Polskie/Europejskie) kosmetyki?
Ciężko czasem wybrać, zdecydować się, zwłaszcza jak się spojrzy na ceny azjatyckich kosmetyków w Polsce. Powiem iż każda firma/marka jest osobnym bytem i nie można ich oceniać równoważnie. Jednak można kilka wniosków uogólnionych wyciągnąć. Kosmetyki koreańskie mają więcej wyciągów i ekstraktów naturalnych. Także skuteczność ich jest dużo większa, jak coś piszą na etykiecie/na stronie to ma się 85% szans że zobaczy się taki rezultat... 13% iż nic się nie zmieni i 1% iż się ma pecha i dany kosmetyk uczuli, tudzież pogorszy stan cery (np. skóra zacznie się przesuszać).
W przypadku produktów rodzimych dość rzadko zdarza się kosmetyk który działa tak jak napisano... ja bym dała jakieś 5% (tutaj analizuję z mojego doświadczenia, istnieje prawdopodobieństwo że miałam po prostu wyjątkowego pecha co do kosmetyków pielęgnacyjnych ^^'), 80% iż nic nie zmieni, nie będzie ani lepiej ani gorzej i 15% iż uczyli, tudzież inaczej zaszkodzi.
Najlepiej poszukać firm które produkują kosmetyki naturalne, lub takie których skład jest przejrzysty i gdzie naturalne wyciągi/ekstrakty stoją stosunkowo wysoko (jeśli są).
Tutaj dochodzi jeszcze aspekt iż w przypadku 3 typów produktów nasze a azjatyckie różnią się od siebie jak dzień od nocy, ale o tym za chwile...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co do 10 kroków, każdy z nas jest indywidualny i powinien dopasować rytuał do siebie, stworzyć swój indywidualny. Główną zasadą jest aby pamiętać iż zaczynamy od oczyszczenia twarzy, a potem aplikujemy kosmetyki od najlżejszych do najcięższych. Ja tutaj wytyczę te 10 punktów, opiszę jak ja je stosuję i jakich kosmetyków używam. Nie wszystkie kroki stosuję(!).
10 Kroków - rytuał pielęgnacyjny:
1.Olejek myjący i demakijaż.
Pierwszy krok ma na celu oczyszczenie twarzy z makijażu. Olejkiem myjemy twarz, jednak oczy i usta najlepiej zmyć płynem do demakijażu.
Tego kroku używam w pielęgnacji wieczornej. Wtedy gdy mam makijaż. Do demakijażu twarzy używam chusteczek oczyszczających z olejkiem z drzewa herbacianego z serii Daily Garden z Holika Holika. Zmywa makijaż tak średnio, ale są wydajne.
Do demakijażu oczu i ust używam płynu Micelarnego z Lirene(pure algae technology).
Mam zamiar kupić olejek różany z Bielendy.
Po tym kroku należy zmyć twarz (po użyciu olejku płuczemy twarz!)
2.Oczyszczanie twarzy kosmetykiem na bazie wody (żel/pianka)
Ten krok wykonujemy raczej bezpośrednio po korku 1 (oczywiście jak zastosowaliśmy krok 1). Na początku należy opłukać twarz wodą (jeśli nie zrobiliśmy tego po kroku 1). Potem stosujemy nasz środek myjący.
Ja używam pianki Citron z serii Daily Garden z Holika Holika. Wyciskam trochę na rękę, zwilżam "masę" wodą i rozsmarowuję do uzyskania piany, potem ta pianę nanoszę na zwilżoną twarz i okrężnymi ruchami (od środka twarzy na zewnątrz) masuję. Jak cała twarz jest biała :D (od piany) wtedy zmywam. I osuszam twarz ręcznikiem (specjalnym do twarzy).
Ten krok jest moim must be od listopada, stosuję go rano i wieczorem 7 dni w tygodniu, codziennie. Przerwę od niego zrobiłam sobie w sumie w 3 dni.
3.Peeling
Tutaj można sobie wybrać, może być peeling drobnoziarnisty, gruboziarnisty lub enzymatyczny.
Raczej raz w tygodniu powinno się robić peeling (ja robię między 1-4 razy w miesiącu).
U mnie drobnoziarnisty peeling nie działa.
Gruboziarnisty może podrażniać, jeśli ktoś ma delikatną skórę.
Ciekawym rozwiązaniem są peelingi enzymatyczne, które są popularne w Azji (sądząc po ofertach tych produktów w asortymencie firm). Jest to peeling gdzie enzymy złuszczają martwy naskórek. Twoim jedynym zadaniem jest nanieść odpowiednią ilość płynu/żelu i delikatnie masować okrężnymi ruchami. Najlepiej pojedynczo, tj. najpierw nanieść trochę na czoło i masować, potem na policzki etc... Ten peeling jest bardzo efektywny, choć mnie lekko odrzuca to iż widać ten łuszczący się martwy naskórek... :p W czasie aplikacji najlepiej skoncentrować się na okolicach nosa i policzkach.Po aplikacji należy twarz opłukać wodą.
Z marek rodzimych najlepsze peelingi ma Perfecta. Ich Peeling gruboziarnisty Lapis-Lazuri jest naprawdę dobry i fajny.
Co do peelingów enzymatycznych to miałam próbkę z Holik Holika z serii smooth egg skin. Peeling był delikatny, efektywny, jedynym mankamentem jest zapach. Zapach "słodkiego" białka jajka jakoś mi nie podchodzi.
Drugim który próbowałam to micro peel soft gel z The SAEM, z serii cell renew bio. Pachnie ładniej, jednak jest mocniejszy niż peeling z holiki , i bardziej wydajny.
Oba peelingi były w formie żelu (takiego bardziej wodnistego :p)
Peeling stosuję rano przed maseczką w płachcie, lub wieczorem przed nałożeniem maseczki całonocnej (1-4 razy w miesiącu).
4.Tonik.
I uwaga! to pierwszy typ produktów którego nasza wersja jest zupełnie inna niż wersja azjatycka.
U nas tonik jest wodnisty (płynny), większość jest mocna, a ich głównym działaniem jest wysuszanie cery -,- (duża zawartość alkoholi w składach), teoretycznie głównym zadaniem toników jest walka z "niedoskonałościami".
Z kolej azjatyckie mają konsystencje żeli/kremów, ich głównym zadaniem jest nawilżenie cery.
Globalnie Podstawową właściwością toniku powinno być unormowanie cery, przywrócenie jej odpowiedniego ph i przygotowanie jej do kolejnych kroków.
Tutaj na własnej skórze przekonałam się jak mocno różnią się nasze toniki o azjatyckich i jak ciężko znaleźć tonik w sklepie. Aktualnie używam różanego z Garniera, nie jest najlepszy, ale nie uczula.
Kiedyś moim ulubionym był z under 20, jednak ostatnio zmienili skład, i jak kupiłam ten nowy to miałam okropnie podrażniona twarz :(
Co do azjatyckich toników. Tutaj problemem jest cena, ten typ jest najdroższy z tych kroków...
Miałam okazję wypróbować tonik z serii skin and good cera ultra z holika holika, a także tonik rozjaśniający z serii Myeonghan Miindo heaven Grade Ginseng z The Faceshop.
Oba miały delikatny zapach, były delikatne w działaniu, nie podrażniły. Można powiedzieć że pełne przeciwieństwo tych lokalnych które próbowałam i po ich użyciu rozumiem co znaczy iż tonik ma unormować cerę i przywrócić jej ph.
Tonik nakładam wieczorem przed całonocna maseczką lub rano przed maseczką w płachcie.
5. i 6. Esencja; Ampułki/Koncentraty/Serum/Emulsja
Tego kroku raczej nie stosuję, choć czasem się zdarzy iż wypróbuję, jak w moje łapki wpadnie jakaś próbka.
Ten krok jest o tyle ważny iż jest podstawowy jeśli ktoś usilnie walczy z czymś (pryszcze, zmarszki etc), gdyż w/w kosmetyki mają za zadanie dostarczyć skórze potrzebnych składników aby zwalczyć nasze przeciwności tutaj wywołać skutek który chcemy osiągnąć (jednolity kolory, zniwelowanie blizn)
Na razie najlepiej oceniam emulsje z serii skin and good cera ultra z Holika Holika, w połączeniu z kremem i maseczką całonocną z tej serii naprawdę w 2 dni poprawiła mi stan skóry.
7.Maseczka w płachcie/ płatki pod oczy(/na policzki)
Mają różne zastosowania, ale ich głównym celem jest kompleksowe nawilżenie skóry.
nakłada się taką maskę na 15-30 minut, w tym czasie można robić cokolwiek, jeść, oglądać tv, przespać się, czytać książkę, prasować. Po wyznaczonym czasie się zdejmuje maseczkę i wklepuje esencje która została na twarzy. Po otwarciu paczki, w środku też jest esencja, warto ją "wyciągnąć" i rozsmarować na szyi, ramionach i dekolcie.
Moim hitem jest maseczka working overtime z serii After z Holika Holika. Jest to maseczka która fajnie nawilża, oprócz tego w moim przypadku odpoczęły mi też oczy.
Inna ciekawą maseczką jest damask rose z serii pure essence mask sheet z holika holika. Ta maseczka naprawdę dobrze nawilża, trzymała mnie przez 3 dni.
Stosuję maseczkę w płeachcie co najmniej raz w miesiącu, z reguły rano.
8.Krem pod oczy.
Nie stosuję, jednak nie wyobrażam sobie wyjść gdzieś bez nałożenia pod oczy kremu bb/cc.
9.Nawilżenie
Tutaj w rytuale dziennym się mieszczą kremy i żele, a w rytuale nocnym maseczki całonocne (sleeping mask/pack) i kremy na noc.
Kremów na dzień rzadko używam, czasem posmaruję się żelem aloesowym. Zimą używałam kremu bambino, choć on bardziej natłuszcza, tworząc warstwę ochronną niż nawilża.
Stawiam bardziej na noc.
Raz w tygodniu (czasem częściej jak moja skóra potrzebuje) używam maseczki Canola z serii Honey sleeping pack z Holika Holika. Ładnie nawilża cerę.
Przy tym kroku należy uważać i nie stosować maseczki codziennie, gdyż maseczki całonocne mają charakteryzują się tym iż mają bogatszy/cięższy skład niż kremy. I one nie tylko nawilżają, ale też zatrzymują wodę. Moja miodowa maseczka miała zatrzymywać do 60% wody, co (zrobiłam eksperyment) przy codziennym używaniu sprawiało iż było się lekko opuchniętym na twarzy.
kremy nocne mają lżejszy skład niż maseczki całonocne i można je używać codziennie (tak jak kremy na dzień). Ja nie używam kremów na noc, gdyż wolę maseczki.
Maseczki całonocne są też kolejnym produktem którego nasza wersja różni się od azjatyckiej. Po pierwsze, ciężko jest znaleźć jakąś całonocną maseczkę u nas w sklepach. Z reguły jest dość mocna i brudząca. A w przypadku maseczkę azjatyckich, są one lekkie (nie czuć ze coś się ma) a do tego nie brudzą (można się wiercić, kręcić i można spać na boku... pościel nie pobrudzona).
10.Ochrona przeciwsłoneczna
Słońce sprawia iż można mieć raka, oraz iż skóra się starzeje. U nas podkreśla się to pierwsze, mało mówi się o tym drugim, choć ostatnimi czasy zaczyna się przewijać także ten temat. Każde z nich jest spowodowane innym promieniowaniem, dla pierwszego to jest UVB. Przeciwdziała się na to filtrami SPF (minimum to 30, a najlepiej to 50). W klepach głównie (jeśli nie tylko) spotyka się produkty przeciwsłoneczne z napisem SPF**, jednak dla nas ważniejsze jest PA, które bardzo, bardzo rzadko spotyka się na opakowaniach naszych środków przeciwsłonecznych czy kosmetycznych. Kosmetyki z filtrem PA chronią przed UVA, które jest odpowiedzialne za starzenie się skóry. PA+ jest najsłabsze, a PA+++ najsilniejsze. W Azji nie tylko specjalne kremy mają ten filtr, ale także kosmetyki (w tym kremy BB/CC, podkłady i balsamy/pomadki do ust).
Przy czym UVA jest obecne cały rok, więc aplikowanie kosmetyków z filtrem chroniącym przed tym jest wskazane nie tylko na okres wakacyjny.
Warto pamiętać iż jednorazowa aplikacja nie wystarczy, trzeba co 2-3 godziny "odświeżyć" filtr.
Ja kremy z filtrem używam tylko w wakacje, na co dzień używam kremów CC/BB.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wygląda rutyna 10 kroków, w moim wykonaniu. Należy pamiętać iż cera każdego z nas ma inne potrzeby, każdy kosmetyk może działać na nas inaczej, także każdy kosmetyk ma swoje dodatkowe działania (np. moja pianka z Holika Holika zwęża pory i usuwa zaskórniki). Najlepiej przy aplikacji kremu i myciu twarzy robić sobie masaż. A tonik wklepywać (wtedy jego działanie jest lepsze), krem też można wklepywać. przy wklepywaniu wchłanianie jest szybsze i kosmetyk lepiej działa.
Oprócz tego warto zaopatrzyć się w mały ręczniczek do twarzy a także w opaskę "kąpielową":

A tutaj mój zestaw pielęgnacyjny(przykładowy, rozszerzony o krem do rąk i balsam-króliczek do ust z TonyMoly):

Mam nadzieję że wpis się podobał, a jak wygląda Wasz rytuał?
W następnej notce będzie coś o kolorówce(lub recenzja, ewentualnie jak to się zaczęło z pielęgnacją u mnie ;) ).
piątek, 10 marca 2017
Początek
Witam,
Dziś zaczynam przygodę z blogiem o urodzie...
Nazwa bloga nawiązuje do jednego z moich motto "uroda to filozofia".
Czasem utożsamia się urodę z pięknem jednak w mojej ocenie nie można tych dwóch rzeczy łączyć (przynajmniej tak do końca).
Na blogu będę umieszczać recenzje kosmetyków, sprawdzone strony i sklepy gdzie można się zaopatrzyć w kosmetyki (azjatyckie), także kilka postów będzie o makijażu, zdrowiu, modzie i pielęgnacji.
Można powiedzieć iż ten blog będzie typu "life style" ;)
Będę pisać tutaj głównie o azjatyckiej pielęgnacji (i podejściu do życia) (lecz nie tylko ;))
Mam nadzieję że Wy jako czytelnicy/czytelniczki będziecie aktywni, zostawicie komentarz, podzielicie się swoimi opiniami. Może kogoś zainspiruję, albo ktoś będzie miał zupełnie inne doświadczenie...
Tutaj zaznaczam iż nie jestem wyszkoloną kosmetyczką. Będę pisać o moich doświadczeniach z danymi kosmetykami, o tym co zauważyłam.
Też trzeba pamiętać o jednej z najważniejszej rzeczy "każdy z nas jest inny", kosmetyki które działają cuda, czy mi się podobają na kogoś innego mogą inaczej wpływać.
Coś o mnie...
Skoro recenzje będę pisać z mojego punktu widzenia, to dobrze jakbym przedstawiła jaki mam typ cery ;)
-Cera: Młoda, tłusta, jasna o odcieniu pomerańczowym/żółtym, lekko naczynkowa (na policzkach) plus problem z podkrążonymi oczyma
-Azjatycka pielęgnacja: Od września (ochrona przeciwsłoneczna), "pełna pielęgnacja" od listopada.
-Lubię: Urocze/słodkie rzeczy, pudrowe kolory
-Ulubione Marki: Essence, Etude House, Skinfood, HolikHolika, SecretKey, Bielenda, Lirene, TonyMoly, Benefit
-Inne Marki: Garnier, Soraya, Maybeline, Lovely, MissSporty, Wibo, Himalaya, The Sean, Skin79, Nature Republic, Purito, Lioele, LomiLomi, Purederm
-Marki na NIE: Ziaja (okropnie uczula :/ )
W następnym poście o azjatyckim rytuale pielęgnacji
Dziś zaczynam przygodę z blogiem o urodzie...
Nazwa bloga nawiązuje do jednego z moich motto "uroda to filozofia".
Czasem utożsamia się urodę z pięknem jednak w mojej ocenie nie można tych dwóch rzeczy łączyć (przynajmniej tak do końca).
Na blogu będę umieszczać recenzje kosmetyków, sprawdzone strony i sklepy gdzie można się zaopatrzyć w kosmetyki (azjatyckie), także kilka postów będzie o makijażu, zdrowiu, modzie i pielęgnacji.
Można powiedzieć iż ten blog będzie typu "life style" ;)
Będę pisać tutaj głównie o azjatyckiej pielęgnacji (i podejściu do życia) (lecz nie tylko ;))
Mam nadzieję że Wy jako czytelnicy/czytelniczki będziecie aktywni, zostawicie komentarz, podzielicie się swoimi opiniami. Może kogoś zainspiruję, albo ktoś będzie miał zupełnie inne doświadczenie...
Tutaj zaznaczam iż nie jestem wyszkoloną kosmetyczką. Będę pisać o moich doświadczeniach z danymi kosmetykami, o tym co zauważyłam.
Też trzeba pamiętać o jednej z najważniejszej rzeczy "każdy z nas jest inny", kosmetyki które działają cuda, czy mi się podobają na kogoś innego mogą inaczej wpływać.
Coś o mnie...
Skoro recenzje będę pisać z mojego punktu widzenia, to dobrze jakbym przedstawiła jaki mam typ cery ;)
-Cera: Młoda, tłusta, jasna o odcieniu pomerańczowym/żółtym, lekko naczynkowa (na policzkach) plus problem z podkrążonymi oczyma
-Azjatycka pielęgnacja: Od września (ochrona przeciwsłoneczna), "pełna pielęgnacja" od listopada.
-Lubię: Urocze/słodkie rzeczy, pudrowe kolory
-Ulubione Marki: Essence, Etude House, Skinfood, HolikHolika, SecretKey, Bielenda, Lirene, TonyMoly, Benefit
-Inne Marki: Garnier, Soraya, Maybeline, Lovely, MissSporty, Wibo, Himalaya, The Sean, Skin79, Nature Republic, Purito, Lioele, LomiLomi, Purederm
-Marki na NIE: Ziaja (okropnie uczula :/ )
W następnym poście o azjatyckim rytuale pielęgnacji
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)