Witam po długiej przerwie, dziś będzie o kupieniu kosmetyków do codziennej rutyny pielęgnacyjnej (10 korków), ale w przeciwieństwie do poprzedniego postu dzisiejszy będzie o kosmetykach innych niż "azjatyckie"*. Mam tu na myśli wszystkie możliwe zamienniki które można kupić w pobliskiej drogerii, a także kosmetyki naturalne, które można kupić przez internet.
Na początek chciałam zaznaczyć iż do 10 kroków nie potrzebujemy kosmetyków azjatyckich, tak samo jak nie musimy stosować wszystkich 10 kroków... Najważniejsze jest by dany kosmetyk pozytywnie działał i nam się podobał. Dlatego zawsze najlepiej patrzeć na skład i kupować te które mają bardziej naturalne składy, tudzież będzie w nich dużo wyciągów czy ekstraktów.
Dajmy iż podzielę aktualny post na 2 części: o kosmetykach naturalnych i kosmetykach drogeryjnych...
1.Kosmetyki Drogeryjne, czyli to co każda z nas może znaleźć u siebie w Rossamanie, Hebe, Naturze, Super Pharmie, etc...
Idąc przez drogerie mamy dość dużą część poświęconą pielęgnacji... Więc co wybrać?
Zacznijmy iż nie warto przejmować się wiekiem, z reguły też specyfiki są poukładane markowo, wiec podchodzimy do marki, która nas interesuje. Ja od siebie mogę polecić Bielende, Lirene oraz Himalaya... Za to przestrzegałabym przed Ziają oraz Under 20... (niżej wyjaśnię dlaczego).
W sumie z naszych lokalnych kosmetyków można znaleźć zamienniki praktycznie wszystkiego z azjatyckiej pielęgnacji, jedyną (dużą) różnicę stanowią: toniki, kremy przeciwsłoneczne i maseczki całonocne.
Więc zaczynamy od początku:
Olejek różany z Bielendy, jako pierwszy krok, czyli demakijaż olejkiem? -> jest.Do tego płyn Micelarny do demakijażu oczu i ust... hmmmm... np. Z Lirene, ten z Algami, dla skóry wrażliwej; Dalej pianka... Ziołowa z Himalayi?-> Jest;
Co dalej na liście...
Maseczki? -> jest cała gama.
Maseczki w Płachcie? -> też duży wybór... Purederm, Garnier i inne...choć akurat je, można też koreańskie w drogeriach znaleźć.
Najróżniejsze kremy, według potrzeb skóry -> są.
Esencje i Serum, lepiej je kupować w perfumeriach, jednak Bielenda wypuściła Esencje 4W1 formuła :D-> to to też można odhaczyć...
Peelingi można znaleźć i mechaniczne i enzymatyczne. W tubkach , w słoiczkach. Na kilka użyć, jednorazowe w saszetkach... Do koloru, do wyboru... dla różnych typów cery, na różne problemy... peelingów full....
Teraz, czemu nie kupować naszych toników, sleeping packów czy kremów przeciwsłonecznych?
Powiem tak, dwa ostatnie można kupić... ich stosowanie raczej szkodliwie nie wpływa na cerę, tylko jest lekko upierdliwe w stosowaniu. Sleeping packi u nas są gęstsze, nie wchłaniają się tak dobrze, już nie mówiąc o dość ciężkim dostępie do nich. Kremy przeciwsłoneczne-> są ok, tylko... Nie wiem czemu gdy nakładam 50 to opalam się bardziej niż wtedy gdy jestem bez o.o. Nie mówiąc o tym iż kremy do twarzy mają dość ciężką i tłustą formułę, czyli po nich raczej nie ma mowy o makijażu. W tym roku po raz pierwszy zaryzykowałam i kupiłam sobie koreański krem przeciwsłoneczny, głównie do twarzy ale też można nim ramiona i inne części ciała smarować. Po raz pierwszy nie spaliłam się na skwarkę po wyjściu na słońce yeeeey! A także w czasie mojego któregoś z rzędu użycia, nałożyłam make up na krem... Bez problemu rozprowadziłam mój krem CC, nie rolował się, nie schodził, nie było widać w ogóle...
Co do Toniku... U nas jest inna filozofia toniku. Tonik w Azji ma z tonizować cerę, obniżając, lub wyrównując jej ph. Nasze toniki, w większości, na pierwszym miejscu (albo na którymś blisko 1) mają alkohol, często tego najgorszego typu. Alkohol może wysuszać cerę. Niestety u nas się przyjęło że tonik to dla osób młodych z trądzikiem, a że jak ktoś ma trądzik to powinien go ususzyć alkoholem...Co jest kiepskim pomysłem, bo dopiero to może kataklizm na twarzy wywołać...
Teraz, czemu nie polecam marek Ziaji i Under 20...?
Under20 jest to marką kierowaną dla nastolatków, zwłaszcza tych z trądzikiem i wysypem pryszczy, czyli (patrz kilka linijek wyżej) skład mają ciężki, a jednym z ważniejszych składników to alkohol...
Ziaja z kolei ma kiepski skład. Wiele osób na nią narzeka, niestety ja też należę do tych osób, niezależnie czego ich używałam (od maseczek po szampon) Skończyło się dla mnie niekoniecznie dobrze. Wysypka, alergie, wypadanie włosów... Jednym słowem nie polecam.
2. Kosmetyki naturalne, dostępne w drogeriach (bardziej lokalnych niż sieciówkach), małych sklepikach, sklepach online i stacjonarnych.
Można wybrać rodzime kosmetyki naturalne: np. Vianek.
Można wybrać kosmetyki naturalne bo naturalne, np. w zielarni kupić olejek do 1 kroku
Można wybrać kosmetyki naturalne z zagranicy, ze wschodu. Teraz trochę o tej trzeciej możliwości opowiem. W krajach gdzie zdarza się iż kultura determinuje co można a co nie, to dotyczy też środków spożywczych oraz kosmetyków. Tutaj warto zainteresować się np. kosmetykami arabskimi, gdyż tam wielu składników używanych u nas, zwłaszcza tych syntetycznych, nie wolno używać, a także związanych ze zwierzętami. Produkty te można określić mianem naturalnych, co więcej, odpowiednich dla ludzi hołdującym modzie na vege.
Są kultury gdzie ludzie starają się żyć w zgodzie z naturą, kosmetyki są produkowane głównie z ziół, kwiatów i owoców. W Indiach zdarza się iż coś może służyć zarówno do jedzenia jak i do pielęgnacji np. kokos (olej kokosowy), kurkuma.
Także można znaleźć kosmetyki naturalne, zagraniczne bliższe nam, czyli rosyjskie. Zresztą rosyjskie kosmetyki można także znaleźć w większych drogeriach (np. rossmann).
Vianek jest firmą o bardzo dobrych opiniach (nie spotkałam się by ktoś na nią narzekał), ja jednak jeszcze nic z tego nie próbowałam:
http://vianek.pl/
Ostatnio miałam przyjemność wypróbować naturalną pielęgnację w stylu hinduskim, z produktami z marek Hesh, Dabur i Himalaya, zakupionymi na stronie: http://www.bombaybazaar.pl/
Kupiłam wodę różaną z Dabur, maseczkę różaną z Hesh, szampon w proszku do włosów z Hesh, Olejek (do włosów) Vatica z Dabur oraz krem-maść do stóp z Himalaya. Ze wszystkich wymienionych produktów jestem zadowolona. Wyżej wymienione produkty do włosów wraz z szamponem Tsubaki sprawiły iż wreszcie mam ładne, zdrowe włosy. A proszek-maseczkę z wodą różaną sobie rozrabiam i nakładam na twarz (w zastępstwie maseczki w płachcie, jednak) nakładam ją wieczorem.
Pielęgnacja w stylu hinduskim może nijak się ma do Korei. Ale chciałam pokazać iż kosmetyki różnych narodowości można mieszać ze sobą, w drodze do wybrania tych najlepszych dla nas oraz wypracowania sobie naszej, idealnej rutyny, opartej na pielęgnacji azjatyckiej, jednak nieograniczającej się do stricte azjatyckich (japońskich, koreańskich) kosmetyków.
Także wypróbowałam dezodorant z ałunu firmy Alepp ( http://www.alepp.pl/ ) zakupiony w Mileco (http://mileco-kosmetyki.pl/)
W internecie też jest mnóstwo sklepów sprzedających naturalne, rodzime bądź sprowadzane produkty do pielęgnacji czy kolorówkę. Wśród produktów oferujących przez sklepy, czy to zaprezentowane przeze mnie, czy też te które znaleźliśmy w internecie czy na ebuy z pewnością można wybrać kremy, peelingi, maseczki czy produkty do oczyszczania, dopasowane pod nasz typ cery, nasze problemy, gdzie skład nie uczuli.
Mam nadzieję że ten wpis was zainspirował i następnym razem będąc w rossmanie zwrócicie uwagę na składy produktów oraz na potrzeby waszej skóry ;)
A może wy macie jakieś ulubione marki, strony, sklepy czy produkty na bazie ziołowej, naturalnej?
*azjatyckie -> tutaj kosmetyki koreańskie, lub japońskie... w poprzednim poście zaliczyłam także do nich himalayie, jednak kosmetyki hinduskie, tudzież arabskie jednak zaliczę do aktualnego posta (jako kosmetyki naturalne).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz