piątek, 24 marca 2017

Rytuał pielęgnacyjny - moje 10 kroków ;p

Tak jak zapowiedziałam, dziś będzie o azjatyckim rytuale pielęgnacyjnym, a konkretnie o 10 osławionych krokach pielęgnacyjnych (koreańskich*).
Na początku muszę poruszyć 3 ważne kwestie... więc.
1) Czym jest pielęgnacja?
To dość ciekawe i trudne pytanie, gdyż z naszego punktu widzenia pielęgnacja z reguły ogranicza się do wody i jakiegoś środka myjącego (pianka, mydło) oraz okazyjnie do maseczek, peelingów i kremów. U nas nacisk w kosmetykach daje się na kolorówkę, na maskowanie. A im mocniejszy i wyraźniejszy makijaż tym się wygląda bardziej sexy...
W Azji jest nastawienie by wyglądać bardziej "uroczo" niż sexy, przy czym nie znaczy to iż tam kobiety/dziewczyny nie robią sobie mocnych/wieczorowych makijaży. Jednak jakoś nawet te mocniejsze makijaże są bardziej delikatne niż niektóre "naturalne" które można zobaczyć u nas... Jednak kolorówka to temat na inny wpis. Dziś koncentruję się na pielęgnacji, chciałam tylko pokazać iż u nas nacisk jest raczej na ukrywanie kolorówką niedoskonałości. Kiedy w Azji stawia się na przeciwdziałanie przy pomocy kosmetyków pielęgnujących. Trochę to brzmi jak reklama, sama nie do końca wierzyłam że kosmetyki pielęgnacyjne mogą być aż tak dobre i skuteczne, oraz słowne... Aż sama nie spróbowałam.
2) Kiedy zacząć pielęgnacje (dla kogo ona jest)?
Każdy powinien dbać o siebie dbać. Jeśli chodzi o pielęgnację, myślę iż każdy może spróbować zarówno dziewczyna jak i chłopak. W przypadku wieku, im się jest starszym tym trudniej zniwelować wszystkie zmarszczki, ale to nie znaczy iż nie należy próbować. Co prawda raczej bym nie polecała jakiejś rozbudowanej pielęgnacji twarzy (kremów emulsji etc) u bardzo młodych osób (np. 10 latek.... ), jednak w przypadku nastolatek myślę że by nie zaszkodziło jakby 13 latka zaczęła myć codziennie twarz pianką, używała od czasu do czasu maseczki czy kremu. Wręcz myślę iż zwiększony poziom higieny może zniwelować niektóre problemy okresu dojrzewania (tj. pryszcze).
3)Azjatyckie, czy rodzime (Polskie/Europejskie) kosmetyki?
Ciężko czasem wybrać, zdecydować się, zwłaszcza jak się spojrzy na ceny azjatyckich kosmetyków w Polsce. Powiem iż każda firma/marka jest osobnym bytem i nie można ich oceniać równoważnie. Jednak można kilka wniosków uogólnionych wyciągnąć. Kosmetyki koreańskie mają więcej wyciągów i ekstraktów naturalnych. Także skuteczność ich jest dużo większa, jak coś piszą na etykiecie/na stronie to ma się 85% szans że zobaczy się taki rezultat... 13% iż nic się nie zmieni i 1% iż się ma pecha i dany kosmetyk uczuli, tudzież pogorszy stan cery (np. skóra zacznie się przesuszać).
W przypadku produktów rodzimych dość rzadko zdarza się kosmetyk który działa tak jak napisano... ja bym dała jakieś 5% (tutaj analizuję z mojego doświadczenia, istnieje prawdopodobieństwo że miałam po prostu wyjątkowego pecha co do kosmetyków pielęgnacyjnych ^^'), 80% iż nic nie zmieni, nie będzie ani lepiej ani gorzej i 15% iż uczyli, tudzież inaczej zaszkodzi.
Najlepiej poszukać firm które produkują kosmetyki naturalne, lub takie których skład jest przejrzysty i gdzie naturalne wyciągi/ekstrakty stoją stosunkowo wysoko (jeśli są).
Tutaj dochodzi jeszcze aspekt iż w przypadku 3 typów produktów nasze a azjatyckie różnią się od siebie jak dzień od nocy, ale o tym za chwile...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co do 10 kroków, każdy z nas jest indywidualny i powinien dopasować rytuał do siebie, stworzyć swój indywidualny. Główną zasadą jest aby pamiętać iż zaczynamy od oczyszczenia twarzy, a potem aplikujemy kosmetyki od najlżejszych do najcięższych. Ja tutaj wytyczę te 10 punktów, opiszę jak ja je stosuję i jakich kosmetyków używam. Nie wszystkie kroki stosuję(!).
10 Kroków - rytuał pielęgnacyjny:
1.Olejek myjący i demakijaż.
Pierwszy krok ma na celu oczyszczenie twarzy z makijażu. Olejkiem myjemy twarz, jednak oczy i usta najlepiej zmyć płynem do demakijażu.
Tego kroku używam w pielęgnacji wieczornej. Wtedy gdy mam makijaż. Do demakijażu twarzy używam chusteczek oczyszczających z olejkiem z drzewa herbacianego z serii Daily Garden z Holika Holika. Zmywa makijaż tak średnio, ale są wydajne.
Do demakijażu oczu i ust używam płynu Micelarnego z Lirene(pure algae technology).
Mam zamiar kupić olejek różany z Bielendy.
Po tym kroku należy zmyć twarz (po użyciu olejku płuczemy twarz!)
2.Oczyszczanie twarzy kosmetykiem na bazie wody (żel/pianka)
Ten krok wykonujemy raczej bezpośrednio po korku 1 (oczywiście jak zastosowaliśmy krok 1). Na początku należy opłukać twarz wodą (jeśli nie zrobiliśmy tego po kroku 1). Potem stosujemy nasz środek myjący.
Ja używam pianki Citron z serii Daily Garden z Holika Holika. Wyciskam trochę na rękę, zwilżam "masę" wodą i rozsmarowuję do uzyskania piany, potem ta pianę nanoszę na zwilżoną twarz i okrężnymi ruchami (od środka twarzy na zewnątrz) masuję. Jak cała twarz jest biała :D (od piany) wtedy zmywam. I osuszam twarz ręcznikiem (specjalnym do twarzy).
Ten krok jest moim must be od listopada, stosuję go rano i wieczorem 7 dni w tygodniu, codziennie. Przerwę od niego zrobiłam sobie w sumie w 3 dni.
3.Peeling
Tutaj można sobie wybrać, może być peeling drobnoziarnisty, gruboziarnisty lub enzymatyczny.
Raczej raz w tygodniu powinno się robić peeling (ja robię między 1-4 razy w miesiącu).
U mnie drobnoziarnisty peeling nie działa.
Gruboziarnisty może podrażniać, jeśli ktoś ma delikatną skórę.
Ciekawym rozwiązaniem są peelingi enzymatyczne, które są popularne w Azji (sądząc po ofertach tych produktów w asortymencie firm). Jest to peeling gdzie enzymy złuszczają martwy naskórek. Twoim jedynym zadaniem jest nanieść odpowiednią ilość płynu/żelu i delikatnie masować okrężnymi ruchami. Najlepiej pojedynczo, tj. najpierw nanieść trochę na czoło i masować, potem na policzki etc... Ten peeling jest bardzo efektywny, choć mnie lekko odrzuca to iż widać ten łuszczący się martwy naskórek... :p W czasie aplikacji najlepiej skoncentrować się na okolicach nosa i policzkach.Po aplikacji należy twarz opłukać wodą.
Z marek rodzimych najlepsze peelingi ma Perfecta. Ich Peeling gruboziarnisty Lapis-Lazuri jest naprawdę dobry i fajny.
Co do peelingów enzymatycznych to miałam próbkę z Holik Holika z serii smooth egg skin. Peeling był delikatny, efektywny, jedynym mankamentem jest zapach. Zapach "słodkiego" białka jajka jakoś mi nie podchodzi.
Drugim który próbowałam to micro peel soft gel z The SAEM, z serii cell renew bio. Pachnie ładniej, jednak jest mocniejszy niż peeling z holiki , i bardziej wydajny.
Oba peelingi były w formie żelu (takiego bardziej wodnistego :p)
Peeling stosuję rano przed maseczką w płachcie, lub wieczorem przed nałożeniem maseczki całonocnej (1-4 razy w miesiącu).
4.Tonik.
I uwaga! to pierwszy typ produktów którego nasza wersja jest zupełnie inna niż wersja azjatycka.
U nas tonik jest wodnisty (płynny), większość jest mocna, a ich głównym działaniem jest wysuszanie cery -,- (duża zawartość alkoholi w składach), teoretycznie głównym zadaniem toników jest walka z "niedoskonałościami".
Z kolej azjatyckie mają konsystencje żeli/kremów, ich głównym zadaniem jest nawilżenie cery.
Globalnie Podstawową właściwością toniku powinno być unormowanie cery, przywrócenie jej odpowiedniego ph i przygotowanie jej do kolejnych kroków.
Tutaj na własnej skórze przekonałam się jak mocno różnią się nasze toniki o azjatyckich i jak ciężko znaleźć tonik w sklepie. Aktualnie używam różanego z Garniera, nie jest najlepszy, ale nie uczula.
Kiedyś moim ulubionym był z under 20, jednak ostatnio zmienili skład, i jak kupiłam ten nowy to miałam okropnie podrażniona twarz :(
Co do azjatyckich toników. Tutaj problemem jest cena, ten typ jest najdroższy z tych kroków...
Miałam okazję wypróbować  tonik z serii skin and good cera ultra z holika holika, a także tonik rozjaśniający z serii Myeonghan Miindo heaven Grade Ginseng z The Faceshop.
Oba miały delikatny zapach, były delikatne w działaniu, nie podrażniły. Można powiedzieć że pełne przeciwieństwo tych lokalnych które próbowałam i po ich użyciu rozumiem co znaczy iż tonik ma unormować cerę i przywrócić jej ph.
Tonik nakładam wieczorem przed całonocna maseczką lub rano przed maseczką w płachcie.
5. i 6. Esencja; Ampułki/Koncentraty/Serum/Emulsja
Tego kroku raczej nie stosuję, choć czasem się zdarzy iż wypróbuję, jak w moje łapki wpadnie jakaś próbka.
Ten krok jest o tyle ważny iż jest podstawowy jeśli ktoś usilnie walczy z czymś (pryszcze, zmarszki etc), gdyż w/w kosmetyki mają za zadanie dostarczyć skórze potrzebnych składników aby zwalczyć nasze przeciwności tutaj wywołać skutek który chcemy osiągnąć (jednolity kolory, zniwelowanie blizn)
Na razie najlepiej oceniam emulsje z serii skin and good cera ultra z Holika Holika, w połączeniu z kremem i maseczką całonocną z tej serii naprawdę w 2 dni poprawiła mi stan skóry.
7.Maseczka w płachcie/ płatki pod oczy(/na policzki)
Mają różne zastosowania, ale ich głównym celem jest kompleksowe nawilżenie skóry.
nakłada się taką maskę na 15-30 minut, w tym czasie można robić cokolwiek, jeść, oglądać tv, przespać się, czytać książkę, prasować. Po wyznaczonym czasie się zdejmuje maseczkę i wklepuje esencje która została na twarzy. Po otwarciu paczki, w środku też jest esencja, warto ją "wyciągnąć" i rozsmarować na szyi, ramionach i dekolcie.
Moim hitem jest maseczka working overtime z serii After z Holika Holika. Jest to maseczka która fajnie nawilża, oprócz tego w moim przypadku odpoczęły mi też oczy.
Inna ciekawą maseczką jest damask rose z serii pure essence mask sheet z holika holika. Ta maseczka naprawdę dobrze nawilża, trzymała mnie przez 3 dni.
Stosuję maseczkę w płeachcie co najmniej raz w miesiącu, z reguły rano.
8.Krem pod oczy.
Nie stosuję, jednak nie wyobrażam sobie wyjść gdzieś bez nałożenia pod oczy kremu bb/cc.
9.Nawilżenie
Tutaj w rytuale dziennym się mieszczą kremy i żele, a w rytuale nocnym maseczki całonocne (sleeping mask/pack) i kremy na noc.
Kremów na dzień rzadko używam, czasem posmaruję się żelem aloesowym. Zimą używałam kremu bambino, choć on  bardziej natłuszcza, tworząc warstwę ochronną niż nawilża.
Stawiam bardziej na noc.
Raz w tygodniu (czasem częściej jak moja skóra potrzebuje) używam maseczki Canola z serii Honey sleeping pack z Holika Holika. Ładnie nawilża cerę.
Przy tym kroku należy uważać i nie stosować maseczki codziennie, gdyż maseczki całonocne mają charakteryzują się tym iż mają bogatszy/cięższy skład niż kremy. I one nie tylko nawilżają, ale też zatrzymują wodę. Moja miodowa maseczka miała zatrzymywać do 60% wody, co (zrobiłam eksperyment) przy codziennym używaniu sprawiało iż było się lekko opuchniętym na twarzy.
kremy nocne mają lżejszy skład niż maseczki całonocne i można je używać codziennie (tak jak kremy na dzień). Ja nie używam kremów na noc, gdyż wolę maseczki.
Maseczki całonocne są też kolejnym produktem którego nasza wersja różni się od azjatyckiej. Po pierwsze, ciężko jest znaleźć jakąś całonocną maseczkę u nas w sklepach. Z reguły jest dość mocna i brudząca. A w przypadku maseczkę azjatyckich, są one lekkie (nie czuć ze coś się ma) a do tego nie brudzą (można się wiercić, kręcić i można spać na boku... pościel nie pobrudzona).
10.Ochrona przeciwsłoneczna
Ostatnim krokiem jest ochrona przeciwsłoneczna.
Słońce sprawia iż  można mieć raka, oraz iż skóra się starzeje. U nas podkreśla się to pierwsze, mało mówi się o tym drugim, choć ostatnimi czasy zaczyna się przewijać także ten temat. Każde z nich jest spowodowane innym promieniowaniem, dla pierwszego to jest UVB. Przeciwdziała się na to filtrami SPF (minimum to 30, a najlepiej to 50). W klepach głównie (jeśli nie tylko) spotyka się produkty przeciwsłoneczne z napisem SPF**, jednak dla nas ważniejsze jest PA, które bardzo, bardzo rzadko spotyka się na opakowaniach naszych środków przeciwsłonecznych czy kosmetycznych. Kosmetyki z filtrem PA chronią przed UVA, które jest odpowiedzialne za starzenie się skóry. PA+ jest najsłabsze, a PA+++ najsilniejsze. W Azji nie tylko specjalne kremy mają ten filtr, ale także kosmetyki (w tym kremy BB/CC, podkłady i balsamy/pomadki do ust).
Przy czym UVA jest obecne cały rok, więc aplikowanie kosmetyków z filtrem chroniącym przed tym jest wskazane nie tylko na okres wakacyjny.
Warto pamiętać iż jednorazowa aplikacja nie wystarczy, trzeba co 2-3 godziny "odświeżyć" filtr.
Ja kremy z filtrem używam tylko w wakacje, na co dzień  używam kremów CC/BB.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wygląda rutyna 10 kroków, w moim wykonaniu. Należy pamiętać iż cera każdego z nas ma inne potrzeby, każdy kosmetyk może działać na nas inaczej, także każdy kosmetyk ma swoje dodatkowe działania (np. moja pianka z Holika Holika zwęża pory i usuwa zaskórniki). Najlepiej przy aplikacji kremu i myciu twarzy robić sobie masaż. A tonik wklepywać (wtedy jego działanie jest lepsze), krem też można wklepywać. przy wklepywaniu wchłanianie jest szybsze i kosmetyk lepiej działa.
Oprócz tego warto zaopatrzyć się w mały ręczniczek do twarzy a także w opaskę "kąpielową":


A tutaj mój zestaw pielęgnacyjny(przykładowy, rozszerzony o krem do rąk i balsam-króliczek do ust z TonyMoly):


Mam nadzieję że wpis się podobał, a jak wygląda Wasz rytuał?
W następnej notce będzie coś o kolorówce(lub recenzja, ewentualnie jak to się zaczęło z pielęgnacją u mnie ;) ).

piątek, 10 marca 2017

Początek

Witam,
Dziś zaczynam przygodę z blogiem o urodzie...
Nazwa bloga nawiązuje do jednego z moich motto "uroda to filozofia".
Czasem utożsamia się urodę z pięknem jednak w mojej ocenie nie można tych dwóch rzeczy łączyć (przynajmniej tak do końca).
Na blogu będę umieszczać recenzje kosmetyków, sprawdzone strony i sklepy gdzie można się zaopatrzyć w kosmetyki (azjatyckie), także kilka postów będzie o makijażu, zdrowiu, modzie i pielęgnacji.
Można powiedzieć iż ten blog będzie typu "life style" ;)
Będę pisać tutaj głównie o azjatyckiej pielęgnacji (i podejściu do życia) (lecz nie tylko ;))
Mam nadzieję że Wy jako czytelnicy/czytelniczki będziecie aktywni, zostawicie komentarz, podzielicie się swoimi opiniami. Może kogoś zainspiruję, albo ktoś będzie miał zupełnie inne doświadczenie...
Tutaj zaznaczam iż nie jestem wyszkoloną kosmetyczką. Będę pisać o moich doświadczeniach z danymi kosmetykami, o tym co zauważyłam.
Też trzeba pamiętać o jednej z najważniejszej rzeczy "każdy z nas jest inny", kosmetyki które działają cuda, czy mi się podobają na kogoś innego mogą inaczej wpływać.

Coś o mnie...
Skoro recenzje będę pisać z mojego punktu widzenia, to dobrze jakbym przedstawiła jaki mam typ cery ;)
-Cera: Młoda, tłusta, jasna  o odcieniu pomerańczowym/żółtym, lekko naczynkowa (na policzkach) plus problem z podkrążonymi oczyma
-Azjatycka pielęgnacja: Od września (ochrona przeciwsłoneczna), "pełna pielęgnacja" od listopada.
-Lubię: Urocze/słodkie rzeczy, pudrowe kolory
-Ulubione Marki: Essence, Etude House, Skinfood, HolikHolika, SecretKey, Bielenda, Lirene, TonyMoly, Benefit
-Inne Marki: Garnier, Soraya, Maybeline, Lovely, MissSporty, Wibo, Himalaya, The Sean, Skin79, Nature Republic, Purito, Lioele, LomiLomi, Purederm
-Marki na NIE: Ziaja (okropnie uczula :/  )

W następnym poście o azjatyckim rytuale pielęgnacji